Narkotyki i tzw. dopalacze to wśród kierowców zawodowych coraz większy problem. Dlatego też sukcesywnie zwiększa się w związku z tym liczba testów wykonywanych przez policję podczas kontroli drogowych. W związku z tym coraz trudniej jest prowadzącym ukryć fakt, że coś brali, a najczęściej stosowane przez polskich kierowców zakazane substancje to: marihuana oraz amfetamina i jej pochodne.
Tym razem funkcjonariusze ITD na drodze krajowej S7 na MOP Olsztynek zatrzymali ciężarówkę do kontroli. Jednak relatywnie szybko okazało się, że ich podejrzenia były zasadne, gdyż jej stan techniczny daleki był od ideału. Stwierdzono bowiem zostały usterki zagrażające bezpieczeństwu ruchu drogowego oraz naruszające wymagania ochrony środowiska. Ale w myśl porzekadła „im dalej w las, tym więcej drzew”, kolejne nieprawidłowości ujrzały światło dzienne. Okazało się bowiem, że na karcie kierowcy oraz tachografie jest szereg naruszeń norm czasu pracy kierowców. Ponadto podczas kontroli kierowca nie był w stanie przedstawić wszystkich wymaganych dokumentów związanych z wymaganym transportem. Już to wiązało się z poważnymi kłopotami, ale z racji tego, że inspektorzy w czasie kontroli wyczuli woń marihuany, na miejsce został wezwany patrol policji. Wynik badania wskazał, że kierujący był pod wpływem środków psychoaktywnych w związku z czym zatrzymali mężczyznę w celu przewiezienia go i przeprowadzenia badań na zawartość zakazanych substancji zawartych w krwi.
Wynik kontroli? Wszczęte postępowanie administracyjne wobec przedsiębiorcy zagrożone karą administracyjną w wysokości 12 000 zł oraz osoby zarządzającej transportem zagrożone karą administracyjną w wysokości 1500 zł. Kierujący został natomiast ukarany mandatami karnymi na łączną kwotę 2000 zł oraz odpowie również za prowadzenie pod wpływem środków psychoaktywnych.
Źródło: WITD Olsztyn










