Na autostradzie A1 w Natolinie (gmina Nowosolna) podróżujący żołnierze zauważyli zestaw ciężarowy, którego tor jazdy wyraźnie zagrażał bezpieczeństwu innych uczestników ruchu. Nie zignorowali sytuacji. Skontaktowali się z oficerem dyżurnym komendy w Koluszkach i pozostawali z nim w stałym kontakcie telefonicznym.
Na miejsce natychmiast skierowano patrol Policja. Żołnierze zatrzymali kierującego zestawem do czasu przyjazdu funkcjonariuszy. 38-letni mężczyzna był trzeźwy, jednak badanie wykazało, że znajduje się pod wpływem środków odurzających. Usłyszał zarzut kierowania pojazdem pod ich wpływem. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.
To kolejny przykład, że zagrożenie na drodze nie zawsze pachnie alkoholem.
„Nie piję, więc jestem bezpieczny”? Coraz częstszy i groźny schemat
W branży transportowej coraz częściej mówi się o niepokojącym zjawisku. Część kierowców – chcąc „oderagować” stres – sięga nie po alkohol, lecz po narkotyki. W tle pojawia się przekonanie, że podczas akcji typu „Trzeźwość” łatwiej wpaść po alkoholu, a środki odurzające są trudniejsze do wykrycia.
To mit.
Policja dysponuje testerami narkotykowymi do badań śliny, a w razie wątpliwości kierowca trafia na badanie krwi. Funkcjonariusze zwracają uwagę nie tylko na wynik alkomatu, ale też na zachowanie, reakcję źrenic, mowę czy koordynację ruchową. Jeśli coś budzi podejrzenia – kontrola się rozszerza.
Przypadek z A-1 pokazuje to wprost: kierowca był trzeźwy, a mimo to odpowie karnie.
Narkotyki utrzymują się w organizmie dłużej niż wielu się wydaje
Wielu kierowców zapomina o jeszcze jednej kwestii. Subiektywne „działanie” niektórych substancji może być krótsze niż w przypadku alkoholu, ale ich obecność w organizmie jest wykrywalna znacznie dłużej.
Dla przykładu:
– marihuana może być wykrywalna w ślinie do kilkunastu godzin, a w organizmie nawet kilka dni (przy regularnym używaniu – dłużej),
– amfetamina zwykle do 2–3 dni,
– kokaina od 1 do 3 dni, a jej metabolity jeszcze dłużej.
Alkohol organizm spala średnio w tempie ok. 0,1–0,2 promila na godzinę. Oznacza to, że przy jednorazowym spożyciu znika on z organizmu relatywnie szybciej niż wiele środków odurzających.
Przekonanie, że „na narkotykach trudniej wpaść”, może więc zakończyć się utratą prawa jazdy, pracy i zarzutem karnym.
Mundur czy zwykła ludzka postawa?
W tej historii warto zadać jeszcze jedno pytanie. Czy do reakcji zobligował żołnierzy mundur? Czy po prostu zwykła odpowiedzialność?
Kilkadziesiąt ton niekontrolowanego zestawu na autostradzie to potencjalna tragedia. Żołnierze nie odwrócili wzroku, nie uznali, że „to nie ich sprawa”. Zareagowali. Policja zadziałała natychmiast. Współpraca służb pozwoliła szybko wyeliminować zagrożenie z ruchu.
Dla zawodowych kierowców wniosek jest prosty: dziś kontrola to nie tylko alkomat. A ryzyko, że ktoś zauważy niebezpieczny styl jazdy i powiadomi służby, jest większe niż kiedykolwiek.
W tej branży marginesu błędu po prostu nie ma.
Źródło: Policja










