Przewoźnicy czekają na pieniądze. 57 dni od faktury do zapłaty

Przewoźnicy czekają na pieniądze. 57 dni od faktury do zapłaty

Opóźnienia płatności w transporcie pozostają poważnym problemem dla przewoźników. Na pieniądze za wykonane usługi trzeba czekać coraz dłużej, a w tym czasie firmy muszą regulować rachunki za paliwo, opłaty drogowe, wynagrodzenia kierowców i utrzymanie pojazdów. Aż 92 proc. firm transportowych otrzymuje zapłatę za wykonane usługi po uzgodnionym terminie. Średni czas oczekiwania na pieniądze wynosi natomiast 57 dni. W tym czasie przewoźnik musi finansować paliwo, opłaty drogowe, wynagrodzenia kierowców i utrzymanie pojazdów.

Problem jest szczególnie dotkliwy dla mniejszych firm transportowych. Nawet przedsiębiorstwo mające regularne zlecenia i pracującą flotę może mieć trudności z utrzymaniem płynności, jeżeli pieniądze za wykonane przewozy nie trafiają na konto w terminie.

Zadłużenie firm transportowych przekroczyło 1,3 mld zł

Według danych Krajowego Rejestru Długów zadłużenie przedsiębiorstw zajmujących się drogowym transportem towarów wynosi już 1,32 mld zł. W październiku 2026 roku w rejestrze figurowało 23 738 zadłużonych firm. To o 716 więcej niż rok wcześniej.

Średnie zadłużenie jednego przedsiębiorstwa wynosi 55,7 tys. zł.

Nie są to wyłącznie problemy firm, które mają za mało zleceń. W transporcie poważnym wyzwaniem pozostaje również czas pomiędzy wykonaniem usługi a otrzymaniem za nią zapłaty.

Przewoźnik musi wcześniej ponieść koszty realizacji transportu. Paliwo, opłaty drogowe, wynagrodzenie kierowcy, leasing czy serwis pojazdu nie czekają na przelew od kontrahenta. Jeżeli płatność za wykonaną usługę się opóźnia, przedsiębiorca musi finansować kolejne zlecenia z własnych środków.

92 proc. firm transportowych otrzymuje zapłatę po terminie

Skalę problemu pokazują wyniki badania Keralla Research przeprowadzonego we wrześniu 2026 roku na zlecenie Bibby Financial Services. Aż 92 proc. badanych firm transportowych deklaruje, że otrzymuje płatności od klientów po uzgodnionym terminie.

Wzrosła również wartość należności, na których uregulowanie czekają przewoźnicy. Mediana kwoty zaległych płatności zwiększyła się w ciągu roku z 75,5 tys. zł do 90 tys. zł.

Dla niewielkiej firmy transportowej kilka niezapłaconych faktur może oznaczać poważne komplikacje. Pojawiają się trudności z regulowaniem własnych zobowiązań, a czasem również z finansowaniem kolejnych przewozów.

W ten sposób problemy z płatnościami mogą przenosić się pomiędzy kolejnymi uczestnikami rynku. Przewoźnik czeka na pieniądze od zleceniodawcy, sam ma zobowiązania wobec podwykonawców i dostawców, a opóźnienia zaczynają obejmować następne przedsiębiorstwa.

57 dni od wystawienia faktury do otrzymania pieniędzy

Dodatkowego obrazu sytuacji dostarczają dane dotyczące rozliczeń w europejskim transporcie drogowym za drugi kwartał 2026 roku. Według Indeksu Płatności Malcom Finance całkowity czas oczekiwania na zapłatę przez polskich przewoźników wyniósł średnio 57 dni.

Na tę wartość składały się dwa elementy: średni uzgodniony termin płatności wynoszący 50 dni oraz przeciętne opóźnienie kolejnych 7 dni.

Dla porównania w pierwszym kwartale 2026 roku uzgodniony termin płatności wynosił średnio 43 dni, natomiast opóźnienie sięgało 20 dni. W ciągu trzech miesięcy sytuacja uległa więc zmianie. Kontrahenci zaczęli płacić bliżej ustalonego terminu, ale przewoźnicy zgodzili się na dłuższe okresy rozliczeń.

W europejskim zestawieniu widać jednak wyraźne różnice między poszczególnymi rynkami. W drugim kwartale 2026 roku wskaźnik wyniósł 74 dni dla kontrahentów z Luksemburga, 73 dni dla Hiszpanii, 71 dni dla Wielkiej Brytanii i 70 dni dla Włoch.

Znacznie krótszy czas oczekiwania odnotowano w Szwajcarii – 36 dni oraz na Litwie – 38 dni.

Przewoźnicy sami czekają na miliony

Zadłużenie firm transportowych to tylko jedna strona problemu. Przedsiębiorstwa zajmujące się drogowym przewozem towarów same również czekają na pieniądze za wykonane usługi.

Według danych Krajowego Rejestru Długów przewoźnicy mają do odzyskania 170 mln zł od 9292 dłużników.

To pokazuje, że problem z terminowym regulowaniem należności nie dotyczy wyłącznie pojedynczych przedsiębiorstw. Opóźnienia mogą obejmować kolejne ogniwa łańcucha transportowego, a brak pieniędzy u jednego kontrahenta utrudnia regulowanie zobowiązań przez następnego.

W praktyce przewoźnik może jednocześnie czekać na zapłatę za kilka wykonanych kursów i mieć własne faktury do uregulowania. Im większa liczba takich sytuacji, tym trudniej planować wydatki i podejmować decyzje o kolejnych zleceniach.

Jak ograniczyć ryzyko problemów z płatnościami?

Opóźnień nie zawsze można uniknąć, ale przewoźnik może ograniczać ryzyko związane z podejmowaniem współpracy.

Przed przyjęciem zlecenia warto sprawdzić wiarygodność kontrahenta, jego historię płatniczą oraz dostępne informacje o zadłużeniu. Znaczenie ma również dokładne ustalenie terminu płatności, zachowanie dokumentów potwierdzających wykonanie usługi i szybkie reagowanie na przekroczenie terminu.

Nie warto czekać kilku tygodni z przypomnieniem o niezapłaconej fakturze. Im wcześniej firma podejmie działania, tym większa szansa na ograniczenie narastania zaległości.

Jednym z narzędzi wykorzystywanych w branży jest faktoring. Pozwala on uzyskać środki z wystawionej faktury przed upływem terminu zapłaty przez kontrahenta. Dzięki temu przewoźnik nie musi finansować całego okresu oczekiwania na przelew wyłącznie z własnych środków.

Takie rozwiązanie wiąże się jednak z kosztami. Przed podpisaniem umowy trzeba sprawdzić wysokość prowizji, dodatkowe opłaty, zasady finansowania oraz to, kto ponosi ryzyko w przypadku braku zapłaty przez kontrahenta.

Transport potrzebuje nie tylko zleceń, ale również pieniędzy

Zadłużenie firm transportowych na poziomie 1,32 mld zł, prawie 24 tysiące przedsiębiorstw z zaległościami i długi czas oczekiwania na zapłatę pokazują, że płynność finansowa pozostaje jednym z istotnych problemów branży.

Przewoźnik może mieć samochody, kierowców i zapewnioną pracę, ale bez pieniędzy na bieżącą działalność trudno utrzymać firmę. W transporcie wykonanie usługi nie oznacza jeszcze, że przedsiębiorca może swobodnie dysponować zarobionymi pieniędzmi.

Średnio 57 dni oczekiwania na zapłatę to niemal dwa miesiące finansowania wykonanej pracy z własnej kieszeni. A w tym czasie ciężarówki nadal muszą jeździć, kierowcy otrzymywać wynagrodzenia, a wszystkie bieżące rachunki pozostają do zapłacenia.

Dla wielu przewoźników terminowa płatność nie jest więc tylko kwestią wygody. To jeden z warunków dalszego prowadzenia działalności.

Źródło: KRD, Malcom Finance/fot. poglądowa

Sprawdź także