Patrycja, gdy zaczęła jeździć przytyła 40 kg i na efekty nie musiała długo czekać

Patrycja, gdy zaczęła jeździć przytyła 40 kg i na efekty nie musiała długo czekać

Mam na imię Patrycja i kierowcą jestem od prawie 4 lat. Od początku w jednej w firmie i od początku z narzeczonym.

Nigdy nie spodziewałam się, że będę jeździć ciężarówką i nigdy nie było to moim marzeniem. Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło… I to nie do końca na dobre. Gdy już wpadłam w ten rytm, zaczęłam odżywiać się jak większość kierowców i na efekty nie trzeba było długo czekać. Zawód kierowcy jest bowiem bardzo specyficzny i łatwo szybko złapać nadwagę, bo dużo zależy od sposobu codziennego życia i co również ważne, diety. W moim przypadku nadwaga zmieniła się w otyłość i doznałam udaru, który po części był spowodowany też wadą serca.

Postanowiłam więc, że trzeba wziąć się za siebie, bo inaczej mogę to wszystko przepłacić zdrowiem, a może nawet i życiem.  

Zaczęłam od tego, że w trasy woziłam rower, a od niedawna biegam. I co warto podkreślić, właśnie bieganie jest najłatwiejsza formą spędzanie czasu aktywnie. Jest pauza, pogoda nie za bardzo przeszkadza więc biegam. I nie bardzo ma to znaczenie czy po „dziewiątce” ruszam o godz. 6.00 rano czy o 22.00.

Staram się być aktywna przez 4-5 dni w tygodniu, bez względu na to czy jestem w trasie czy w domu. I wówczas przebiegam od 7 do 10 kilometrów. Swój cel osiągnęłam i schudłam 40 kg, co dało mi tylko motywację do dalszych działań. Coraz większą wagę zaczęłam przywiązywać do tego co jem.

Nasze trasy trwają zazwyczaj tydzień, choć czasami zdarza się zostać na weekend. I np. wówczas jeżeli chodzi o gotowanie to mam wówczas możliwość zrobić coś od podstaw, a nie tylko podgrzewać to, co zabraliśmy z domu. Mamy stałe trasy, a co się z tym wiąże i ulubione parkingi, na których są sklepy, albo są w pobliżu, gdzie można zrobić zakupy, głównie pod względem świeżych produktów. Zbliża się lato więc daje nam to pole do popisu, bo można rozpalić chociażby grilla. Osobiście bardzo lubię zjeść polędwicę z jagnięciny i do tego jakąś sałatkę. Albo filet z kurczaka, bo wiadomo, że trzeba dbać o formę, a akurat w moim przypadku z tym bywało różnie.

Nie należę do osób, które innym dają rady, ale chciałabym zwrócić uwagę na bardzo ważną sprawę. Siedzenie godzinami za kierownicą z całą pewnością odbija się na naszym zdrowiu, a to mamy przecież jedno. Sama byłam bliska poważnego problemu, ale ta sytuacja, albo podobne nie dotyczą tylko mnie. Oczywiście można wyjść z założenia, że po ciężkim dniu pracy należy nam się odpoczynek i można wyluzować się siedząc z puszką piwa w ręku, ale moim zdaniem na dłuższy czas ta metoda się nie sprawdzi.

Mam jednak nadzieję, że moja „metamorfoza” skłoni któregoś z kierowców do tego, by zadbał o siebie i choć trochę zaczął się ruszać.

Sprawdź także