Piotrek w życiu mocno się pogubił. I gdy przez alkohol stracił rodzinę postanowił zmienić swe życie diametralnie

Piotrek w życiu mocno się pogubił. I gdy przez alkohol stracił rodzinę postanowił zmienić swe życie diametralnie

Piotrek, jak wspomina, zawsze był aktywny. W młodości trenował nawet trójbój siłowy – tak dla siebie. Ale później, gdy zaczął zawodowo jeździć wpadł zły rytm. W trasie generalnie nie pił, ale weekend stawał się „resetem”. I pogubił się… Stracił rodzinę.

Na początku było dziwnie. Jak pierwszy raz wyciągnąłem sprzęt na parkingu, to myślałem: „Co oni sobie pomyślą?”. Tam chłopaki grilla robią, browar leje się strumieniem, a ja pompki przy naczepie. No, niekomfortowe uczucie. Ale nigdy się nie wystawiam na pokaz. Szukam miejsca na uboczu – między ciężarówkami, byle nikt nie patrzył. Nie robię tego dla widowni. Robię to dla siebie.

Z czasem to uczucie mija. Nawet jak ktoś spojrzy, to już mnie to nie rusza. Czasem ktoś zagada, zapyta – i to fajne. Może kogoś zainspiruję. Może następnym razem sam wyciągnie matę. Nie chodzi o bycie kulturystą. Chodzi o zdrowie. Dla głowy. Dla siebie. Bo jak sobie odpuścisz, to łatwo się stoczyć. Znowu flaszka. Znowu bezruch.

A tak – mam rytuał. Trzy razy w tygodniu. Dwie godziny. I próbuję się tego trzymać.

I jeszcze jedno – nie czaruję się, że będę jadł jak fit-celebryta z Instagrama. Gdzie wszystko odważone, w słoiczkach, z pietruszką i etykietką „clean eating”. Nie da się. Nie ma warunków, nie ma gdzie tego trzymać, jak przygotować, ani kiedy. Ale mimo wszystko, staram się.

Najważniejsze, żeby jeść regularnie i nie byle co. Na śniadanie najczęściej robię kanapki: chleb proteinowy z Lidla, ser wysokobiałkowy, dobra szynka. Jak mam warzywa – ogórek, sałata, pomidor – to dorzucam. Ale jak nie mam, nie panikuję. Ważne, żeby było białko i coś konkretnego. Czasem wjeżdża proteinowy drink, banan, serek wiejski — i mam śniadanie na szybko. Staram się zjeść do dwóch godzin po obudzeniu, bo wtedy organizm najlepiej przyswaja.

W ciągu dnia różnie bywa. Kurczak, tuńczyk, ryż, makaron. Mam kuchenkę gazową – jak mam czas, to gotuję. Ryż z tuńczykiem i kukurydzą, przyprawy, keczup, majonez – prosty posiłek. Albo kurczak z warzywami z mrożonki.

Ale nie codziennie jest czas na gotowanie. Dlatego mam zawsze coś zapasowego: kabanosy, parówki, ryż w saszetkach, orzechy, migdały, suszone owoce. Czasem i hot-dog z Orlenu wleci. Nie jestem święty. Ale staram się, żeby to było wyjątkiem.

Woda to podstawa. Piję dużo. Mam baniaki pięciolitrowe, filtrowana woda, czasem izotonik. Unikam słodkich napojów. Zauważyłem, że jak jem lekko, to trening idzie lepiej. Ryż, warzywa, białko – organizm lekki, lepiej się regeneruje. I naprawdę czuję się lepiej niż kilka lat temu. Mam więcej energii, lepszy sen, lepszy nastrój. Nie bolą mnie plecy. I to mnie trzyma.

Obiad ogarniam wcześniej, w domu. Gotuję więcej, pakuję próżniowo – kurczak, makaron, ryż. Mam lunchbox z podgrzewaczem – podłączam do zapalniczki i gotowe. Czasem dokładam jajka — dodatkowe białko.

Po treningu obowiązkowo koktajl proteinowy – nie byle jaki, tylko sprawdzony, z mlekiem proteinowym. Wieczorem już raczej nie jem, ale jak mnie ssie, to lekko – serek wiejski, jogurt grecki, jajko, plaster sera. Nic ciężkiego, żeby dobrze spać.

I jasne, raz w tygodniu puszczę sobie colę. Bo mam ochotę. I nie mam z tym problemu. Trzeba mieć luz. Najważniejszy jest balans.

To wszystko nie jest po to, żeby być kulturystą. To moja terapia. Zamiast flaszki – trening. Pot. Siła. Sens. Mam cel. Nie jestem tylko kierowcą z punktu A do B. Mam coś swojego. A że ktoś się śmieje? Niech się śmieje. Ja wiem swoje. Kilka lat temu sam bym się z siebie śmiał. Dzisiaj nie wyobrażam sobie tygodnia bez treningu.

Nie chodzi o to by mieć „kaloryfer”. Chodzi o ruch. Każdy coś lubi – konsola, książka, gitara. Ale jeśli ktoś czuje, że mu źle, że boli, że tyje –warto ruszyć się. Bo ilu kierowców po cichu umiera w aucie? Zawał, udar, samotność. Bo się zapuścili. A wystarczy naprawdę niewiele.

Ja robię to dla siebie. I każdemu kierowcy bym powiedział: spróbuj. Nie dla lajków. Dla życia…

Piotrek

Sprawdź także