Mówi się często, że „okazja czyni złodzieja”, ale nawet to powiedzenie ma swoje granice. Tym razem ktoś poszedł o kilka kroków za daleko. 30-latek z powiatu mogileńskiego wykorzystał moment, gdy ciężarówka załadowana burakami cukrowymi stała na placu firmy w Kruszwicy z pozostawionym włączonym silnikiem. Wsiadł, odpalił – i odjechał, jakby właśnie zaczynał nocną zmianę na kampanii buraczanej.
Problem w tym, że nie był ani pracownikiem, ani kierowcą, a wstępne badanie wykazało… metamfetaminę. A jak wiadomo, „na mefie” nawet prosta matematyka bywa wyzwaniem, a co dopiero logiczne myślenie czy ocena ryzyka.
40 ton kontra radiowóz? Brawura bez szans na happy end
Gdy tylko policja otrzymała zgłoszenie, ruszyła w pościg. Kierowca, zamiast zatrzymać pojazd, postanowił uciekać w stronę Bydgoszczy. Trudno powiedzieć, czy naprawdę wierzył, że ciężarówka załadowana burakami cukrowymi ma jakiekolwiek szanse w wyścigu z radiowozami. To nie film akcji, to realne drogi, realni kierowcy i realne zagrożenia.
Podczas ucieczki mężczyzna wykonywał niebezpieczne manewry i ignorował sygnały świetlne i dźwiękowe. Po drodze spowodował kolizję w Nowej Wsi Wielkiej, później kolejna miała miejsce już w Bydgoszczy – gdy ciężarówka stoczyła się i uderzyła w Toyotę, którą kierowca porzucił, wyskakując z kabiny.
Tu kończy się brawura, a zaczyna rzeczywistość. Na Rondzie Toruńskim czekali już bydgoscy policjanci. Ucieczka piesza także nie przyniosła szczęścia – mężczyzna został zatrzymany po kilku sekundach.
Kampania buraczana w nietypowej odsłonie
W sezonie kampanii buraczanej na drogach pełno jest ciężarówek wożących surowiec do cukrowni. Ale taka odsłona „dostawy” buraków zdarza się rzadko. Zwykle mówi się o przeciążonych zestawach, błocie naniesionym na jezdnię czy kolejkach do skupu – ale nie o 40-tonowym zestawie pędzącym na narkotykowej fantazji przez dwa powiaty.
Aż trudno nie zauważyć ironii: kiedy setki kierowców jeżdżą zgodnie z procedurami, z tachografem, kontrolą DSRC i papierologią SENT – pojawia się ktoś, kto stwierdza, że odjedzie sobie ot tak, bo kluczyk został w stacyjce.
Co grozi złapanemu 30-latkowi?
Lista zarzutów jest długa:
– kradzież pojazdu,
– kierowanie pod wpływem środków odurzających,
– niezatrzymanie się do kontroli,
– ucieczka przed policją,
– spowodowanie dwóch kolizji,
– do tego policjanci zatrzymali mu prawo jazdy.
Za same najpoważniejsze przestępstwa mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia. Sprawą zajmuje się policja z Kruszwicy pod nadzorem inowrocławskiej prokuratury.
Źródło: Policja










