System SENT działa w Polsce od 2017 roku. Przez ten czas zdążył stać się codziennością dla branży transportowej i jednym z kluczowych narzędzi państwa w walce z oszustwami podatkowymi. Mimo jasno określonych zasad i wieloletniej praktyki jego stosowania, kolejne kontrole pokazują, że nieprawidłowości wciąż się zdarzają. Coraz częściej rodzi się więc pytanie: czy to jeszcze zaniedbanie, czy już świadome ignorowanie przepisów? I dlaczego w takich sytuacjach finansową odpowiedzialność ponosi również kierowca?
Kontrola na granicy w Kołbaskowie
Podczas czynności kontrolnych prowadzonych na przejściu granicznym w Kołbaskowie, funkcjonariusze Zachodniopomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Szczecinie zatrzymali do kontroli zestaw ciężarowy realizujący przewóz z Niemiec do Szwecji.
W trakcie rewizji naczepy ujawniono 66 beczek oleju silnikowego, każda o pojemności 205 litrów. Łącznie oznaczało to przewóz 13 530 litrów towaru, który znajduje się w wykazie towarów objętych systemem monitorowania SENT.
Kluczowy problem był jeden: przewóz nie został zgłoszony w systemie SENT.
SENT – system, który miał uszczelnić rynek
System SENT został wprowadzony, by ograniczyć wyłudzenia podatkowe oraz uszczelnić system VAT i akcyzy w zakresie przewozu tzw. towarów wrażliwych. Jego podstawą jest rejestracja transportu i bieżący monitoring trasy przejazdu, m.in. poprzez dane lokalizacyjne GPS.
Jednym z filarów funkcjonowania systemu są kontrole drogowe, prowadzone głównie wobec pojazdów ciężarowych. Służby typują pojazdy zarówno na podstawie analizy danych systemowych, jak i doświadczenia funkcjonariuszy. Ta kontrola tylko potwierdza, że SENT działa, a służby potrafią skutecznie wykrywać naruszenia.
Naruszenie przepisów i konkretne sankcje
W sporządzonym protokole funkcjonariusze odnotowali naruszenie art. 7 ust. 1 ustawy o systemie monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów oraz obrotu paliwami opałowymi.
Konsekwencje są jasno określone w przepisach:
- za brak zgłoszenia przewozu w SENT przewoźnikowi grozi kara w wysokości 46% wartości brutto towaru, jednak nie mniej niż 20 000 zł,
- brak aktualnych danych GPS w systemie SENT skutkuje karą 10 000 zł dla przewoźnika,
- dodatkowo kierowca może zostać ukarany grzywną od 5000 do 7500 zł za niewłączenie lokalizatora.
W tym przypadku kierujący otrzymał mandat w wysokości 5000 zł, czyli najniższy możliwy w obowiązujących widełkach.
Najniższy mandat, ale wciąż bardzo dotkliwy
Choć formalnie mówimy o minimalnej karze, trudno uznać ją za symboliczną. Pięć tysięcy złotych to kwota, którą każdy kierowca odczuje bardzo wyraźnie, zwłaszcza że w praktyce to nie on odpowiada za zgłoszenie przewozu do systemu SENT, jego aktualizację czy kwestie formalne po stronie firmy.
SENT działa od lat. Przewoźnicy znają obowiązki, procedury są opisane, a kontrole nie są żadnym zaskoczeniem. Coraz trudniej więc tłumaczyć brak zgłoszenia niewiedzą. Mimo to odpowiedzialność finansowa spada także na kierowcę, który często dowiaduje się o nieprawidłowości dopiero w trakcie kontroli.
Czy karanie kierowcy w takich sytuacjach jest słuszne?
To pytanie od dawna wraca w branży transportowej. Kierowca jest ostatnim ogniwem w łańcuchu przewozu – wykonuje zlecenie, które zostało przygotowane przez firmę. Nie ma wpływu na decyzje administracyjne, a mimo to ponosi osobiste konsekwencje finansowe.
Zwolennicy obecnych przepisów podkreślają, że obowiązek dopilnowania lokalizatora spoczywa również na kierującym. Krytycy wskazują jednak, że system odpowiedzialności jest nierówny, a mandaty dla kierowców często są karą za cudze błędy.
Transport ruszył dalej, pytania zostały
Po dokonaniu prawidłowego zgłoszenia w SENT i założeniu plomby elektronicznej, zestaw mógł kontynuować przejazd do Świnoujścia. Sprawa formalnie została zakończona.
Pozostaje jednak refleksja, która po kolejnych kontrolach staje się coraz głośniejsza:
system SENT działa skutecznie, ale czy obecny model karania kierowców rzeczywiście jest sprawiedliwy?
To pytanie, na które branża transportowa wciąż czeka na jednoznaczną odpowiedź.
Źródło: IAS w Szczecinie










