Jeszcze prze blisko dwa tygodnie potrwają w Polsce wakacyjne ograniczenia i zakazy ruchu dla ciężarówek powyżej 12 t DMC. Zdania, co do ich słuszności są mocno podzielone, niemniej funkcjonariusze ITD w weekendy bacznie przyglądają się kierowcom, którzy wyjechali na drogi. Wiadomo bowiem, że jest wiele wyjątków, które zezwalają na jazdę w te dni, ale są i tacy, których widmo mandatu w wysokości od 200 zł do 500 zł, a dla przewoźnika kary w wysokości 2000 zł, nie odstrasza. Z tym tylko, że ryzykując jazdę w czasie zakazu można popaść w zdecydowanie większe kłopoty, co doskonale ilustruje sytuacja, która miał miejsce na S7 w woj. świętokrzyskim.
Jazda w sobotę w godzinach przedpołudniowych, była jedynie drobnym wykroczeniem, a kolejne zdecydowanie poważniejsze naruszenia szybko wyszły na jaw w czasie kontroli. Okazało się, że kierowca a zarazem przewoźnik ma zatrzymane przez starostę uprawnienia do prowadzenia pojazdów, nie ma szkolenia okresowego, badań lekarskich i orzeczenia psychologicznego do wykonywania pracy na stanowisku kierowcy. Mężczyzna nie okazał ponadto zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego rzeczy. Wydawało się więc, że sprawa została zakończona i znajdzie swój finał w sądzie, bo wydano zakaz dalszej jazdy, ale przewoźnik był innego zdania. I w efekcie ok. godz. 14.00 po raz drugi zatrzymano ten sam pojazd. I choć trudno w to uwierzyć, kierowca który przejął ciężarówkę również popadł w poważne kłopoty, bo jechał nie na swojej karcie, wobec czego stracił prawo jazdy na 3 miesiące.
Źródło: WITD Kielce, fot. poglądowa (ITD)










