Czyżby prawo jazdy stawało się „towarem reglamentowanym”?

Czyżby prawo jazdy stawało się „towarem reglamentowanym”?

Co jakiś czas docierają do nas informacje, że w czasie rutynowej kontroli policjanci lub funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego ujawnili kierującego, który nie ma uprawnień do prowadzenia pojazdu lub zostały mu one wcześniej zatrzymane.

Należy mieć świadomość, ze kary za jazdę bez prawa jazdy mogą być naprawdę poważne. Wszystko zależy od tego, czy zostało ono kierowcy odebrane, czy w ogóle nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdów. Od 1 stycznia 2022 roku kierowanie bez wymaganych uprawnień jest karane przez sąd, a nie w postępowaniu mandatowym. Minimalna grzywna za to wykroczenie to 1500 zł, a maksymalna to nawet 30 000 zł! Natomiast prowadzenie pojazdu po odebraniu prawa jazdy przez starostę wiąże się z zdecydowanie poważniejszymi konsekwencjami.  Kierowcy, który mimo cofnięcia uprawnień wsiadł za kierownicę, grożą nawet 2 lata więzienia, o czym decyduje sąd. Złamanie zakazu wydanego przez sąd jest przestępstwem, za które grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia i nawet 15-letni zakaz prowadzenia samochodu.

Jednak jak widać, nie wszystkich te kary odstraszają, a niektórzy nawet sami prowokują sytuacje, by popaść w kłopoty.

Ostatnio z dwoma dość osobliwymi przypadkami mieli do czynienia inspektorzy z WITD w Gdańsku prowadząc czynności kontrolne przy punkcie poboru opłat autostrady A1. Najpierw zatrzymali zestaw i w czasie kontroli wyszło na jaw, że kierowca nie posiada uprawnień od ponad roku, a przewoźnik zawiesił działalność gospodarczą w roku 2019.

Dzień później skontrolowano samochód dostawczy. W trakcie weryfikowania danych dotyczących uprawnień kierującego stwierdzono, że prawo jazdy zostało zatrzymane przez organ wydający 10 stycznia br. Na miejsce kontroli wysłano więc kierowcę, który miał przejąć pojazd. Niemniej, jak się okazało, nie mógł tego zrobić, bo… ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów wydany na 3 lata.

Źródło: WITD Gdańsk

Sprawdź także