Bez prawa jazdy, pijany i… do tego za szybko. Gdzie była odpowiedzialność przewoźnika?

Bez prawa jazdy, pijany i… do tego za szybko. Gdzie była odpowiedzialność przewoźnika?

Może niektórym z Was wydaje się, że tytuł tego materiału to pomyłka albo clickbait. Ale nic z tych rzeczy. To autentyczna historia z polskich dróg, która idealnie ilustruje to, co na naszych łamach tłumaczył już Mariusz Bukowski, Małopolski Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego: „Wbrew pozorom kontrolujemy przewoźników, a nie kierowców” (przeczytaj wywiad).

Ten przypadek pokazuje, jak bardzo niektórzy przewoźnicy ignorują swoje obowiązki – mimo że mają narzędzia, by kontrolować swoich kierowców, nadal z nich nie korzystają. A konsekwencje mogą być poważne.

Jechał pijany, bez prawa jazdy, i jeszcze przekraczał prędkość

Policjanci z makowskiej drogówki zatrzymali 39-latka z powiatu sierpeckiego na drodze krajowej nr 57 w Węgrzynowie. Kierowca ciężarówki przekroczył prędkość o 19 km/h w obszarze zabudowanym, co było powodem kontroli. I to był dopiero początek.

Badanie alkomatem wykazało ponad promil alkoholu w organizmie. Co więcej, mężczyzna nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów – jego prawo jazdy zostało wcześniej cofnięte, właśnie za prowadzenie pod wpływem alkoholu.

Czyli: recydywa, brak prawa jazdy, alkohol i ciężarówka na drodze. Wszystko naraz.

Nowe przepisy: recydywiści znikną z dróg

Rząd zapowiada bezkompromisową walkę z drogową recydywą. W ramach przyjętego przez Radę Ministrów projektu „Stop bandytom drogowym”, zaostrzeniu ulegną m.in. kary za prowadzenie pojazdów bez uprawnień lub mimo sądowego zakazu:

  • Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów dla osób wielokrotnie łamiących zakazy.
  • Obowiązkowe świadczenie pieniężne w wysokości min. 10 000 zł za prowadzenie mimo orzeczonego zakazu.
  • Konfiskata pojazdu przy jeździe po alkoholu – ale dotyczy to tylko prywatnych pojazdów, nie zawodowych kierowców prowadzących nieswoje auta.

Choć ten ostatni punkt nie odnosi się do kierowców ciężarówek wykonujących obowiązki służbowe, reszta katalogu kar zdecydowanie tak. A odpowiedzialność karna nie ominie ani kierowcy, ani – pośrednio – firmy, która go zatrudniła.

Przewoźnicy mają narzędzia. Ale co z tego, skoro ich nie używają?

W tym przypadku nie sposób nie zadać pytania: jakim cudem taki kierowca znalazł się za kierownicą ciężarówki? Odpowiedź jest brutalnie prosta – bo ktoś go dopuścił do pracy bez sprawdzenia, albo zrobił to mechanicznie i dawno temu. Przecież przewoźnicy mają dziś dostęp do narzędzi, które pozwalają na bieżąco weryfikować uprawnienia kierowców. Są alerty z CEPiK-u, są systemy cyfrowe, są wewnętrzne procedury bezpieczeństwa.

A jednak wciąż wiele firm albo ich nie stosuje, albo robi to zbyt rzadko. Zamiast traktować je jako codzienny obowiązek, sprowadzają je do formalności raz na rok.

Masz coś na sumieniu? Powinieneś być niewidoczny

Najbardziej absurdalne w tej sytuacji jest zachowanie samego kierowcy. Mając cofnięte uprawnienia i będąc pod wpływem alkoholu, nie tylko wsiadł za kierownicę, ale jeszcze jechał za szybko w obszarze zabudowanym, prowokując kontrolę. Zamiast unikać ryzyka – wręcz się o nie prosił.

Efekt? Zatrzymanie, zarzuty, proces, grzywna. A w przyszłości – być może dożywotni zakaz prowadzenia.

Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)

Sprawdź także