Poranny wypadek w Rzeszowie – kiedy nawet trzeźwy kierowca może zasnąć za kółkiem

Poranny wypadek w Rzeszowie – kiedy nawet trzeźwy kierowca może zasnąć za kółkiem

Na rondzie Kuronia w Rzeszowie wydarzyło się coś, co dla każdego kierowcy autokaru jest koszmarem do wyobrażenia. O godzinie 7.00 autokar turystyczny przejechał rondo „na wprost” i wjechał na pas zieleni ulicy Rzecha. W wyniku zdarzenia 14 pasażerów trafiło do szpitali. Na pokładzie było 47 obywateli Białorusi, którzy jechali w podróż na Węgry. Kierowcy byli trzeźwi, a czas pracy i odpoczynku przestrzegany. A jednak doszło do tragedii – policja wskazuje jako prawdopodobną przyczynę zaśnięcie kierowcy.

Godzina 7.00 – biologiczna pułapka

Dla tych, którzy codziennie spędzają długie godziny za kierownicą, godzina 7.00 późną jesienią i zimą, nie jest zwykłą porą porannego szczytu. To moment, w którym organizm dopiero przechodzi z trybu nocnego w dzienny, poziom melatoniny wciąż jest wysoki, a ciało wciąż „nie do końca wybudzone”. Kierowca może być w pełni trzeźwy, formalnie wypoczęty i zgodny z tachografem, a mimo to biologicznie skrajnie zmęczony. W takich warunkach najczęściej dochodzi do tzw. mikrosnu – krótkich, kilkusekundowych wyłączeń świadomości, które kierowca często nawet nie rejestruje.

Rondo – miejsce, które nie wybacza błędów

Rondo Kuronia wymaga oceny sytuacji, redukcji prędkości i podjęcia decyzji. Kiedy kierowca jest zmęczony, mózg przetwarza bodźce wolniej, reakcje są opóźnione, a automatyzm jazdy może przejąć kontrolę nad pojazdem. Autokar nie hamował gwałtownie, nie skręcał, po prostu pojechał „na wprost”. To klasyczny obraz utraty czujności, który w ułamku sekundy może zmienić sytuację w zagrożenie.

Pasy bezpieczeństwa i konsekwencje dla pasażerów

W autokarze było 47 pasażerów, a 14 z nich trafiło do szpitali. To pokazuje, że nawet pozornie niewielkie zdarzenie może mieć poważne konsekwencje. W autokarach pasy bezpieczeństwa wciąż nie są traktowane przez wszystkich pasażerów jako obowiązek. W momencie nagłego przechyłu pojazdu czy wyjazdu na pas zieleni brak zapiętych pasów może oznaczać uderzenia o fotele, upadki na podłogę i urazy kręgosłupa lub kończyn.

Drugi kierowca – bezpieczeństwo nie zawsze gwarantowane

Na pokładzie znajdował się drugi kierowca, obywatel Polski, który w chwili zdarzenia odpoczywał. Taki układ jest zgodny z przepisami, ale w praktyce nie eliminuje ryzyka. Sen w jadącym pojeździe nie daje pełnej regeneracji, nie resetuje rytmu dobowego i nie zastępuje nocnego wypoczynku w warunkach hotelowych.

Wnioski dla kierowców i branży transportowej

Ten wypadek nie był wynikiem alkoholu, brawury czy złamania przepisów. To przykład systemowego zagrożenia, z którym mierzą się zawodowi kierowcy. Przepisy regulują czas pracy, ale nie mierzą jakości odpoczynku, a tachograf nie wskaże, że kierowca jest biologicznie zmęczony. Poranne godziny są wyjątkowo zdradliwe i wymagają szczególnej uwagi. Edukacja kierowców na temat zmęczenia, planowanie tras z uwzględnieniem rytmu dobowego, uświadamianie pasażerów o konieczności zapinania pasów i świadomość, że „zgodnie z przepisami” nie zawsze znaczy „bezpiecznie”, to dziś najważniejsze lekcje, jakie branża powinna wyciągnąć z tego zdarzenia.

Źródło: Policja

Sprawdź także