Kolejna ciężarówka, kolejne „odpady”, kolejny transport, który według dokumentów wyglądał legalnie. Tym razem jednak funkcjonariusze CBŚP i KAS mieli swoje podejrzenia. Gdy zatrzymali ciężarówkę na autostradzie A1, szybko okazało się, że pod hasłem „tobacco waste” może kryć się coś znacznie poważniejszego niż zwykłe odpady poprodukcyjne.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które w takich sprawach wraca regularnie. Jaką rolę w całym procederze odgrywa kierowca? Czy rzeczywiście nic nie wie o ładunku, który wiezie? Czy może po prostu nie zadaje pytań?
Z dokumentów wynikało, że to „odpady tytoniowe”
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie ze Służbą Celno-Skarbową skontrolowali wytypowany samochód ciężarowy poruszający się autostradą A1 na terenie województwa śląskiego. Do zatrzymania doszło na jednym z MOP-ów.
Za kierownicą siedział 34-letni obywatel Białorusi. Już podczas wstępnej kontroli funkcjonariusze zauważyli, że coś się nie zgadza. W naczepie znajdowały się kartonowe pudła z obcojęzycznymi oznaczeniami odnoszącymi się do tytoniu. Na podłodze leżał rozsypany tytoń i pył tytoniowy.
Szczegółowa kontrola tylko potwierdziła przypuszczenia służb. W naczepie znajdowało się ponad 14,5 tony tytoniu do palenia bez polskich znaków akcyzy. Wartość zabezpieczonego towaru oszacowano na ponad 15 mln zł.
Z dokumentów przewozowych wynikało, że ciężarówka transportowała „tobacco waste”, czyli odpady tytoniowe. Ładunek miał jechać z Włoch na Litwę.
Kierowca naprawdę nic nie wiedział?
To właśnie ten wątek od lat budzi największe emocje w branży transportowej. W podobnych sprawach bardzo często pojawia się pytanie, czy kierowca rzeczywiście nie miał świadomości, co znajduje się w naczepie.
Oczywiście bywają sytuacje, w których kierowca faktycznie wykonuje jedynie zlecenie transportowe i nie ma możliwości dokładnego sprawdzenia załadunku. Zwłaszcza gdy naczepa zostaje zaplombowana, dokumenty wyglądają legalnie, a cały transport na pierwszy rzut oka nie wzbudza większych podejrzeń.
Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że w wielu przypadkach coś jednak powinno zapalić lampkę ostrzegawczą. Nietypowy opis ładunku, dziwne dokumenty, brak szczegółowych danych, presja czasu, podejrzane miejsca załadunku czy wyraźny zapach tytoniu w naczepie.
W tym przypadku funkcjonariusze już podczas otwarcia naczepy mieli znaleźć rozsypany tytoń i pył tytoniowy. To rodzi kolejne pytania o to, czy kierowca rzeczywiście przez całą trasę nie miał świadomości, co przewozi.
Branża zna takie historie od lat
Nielegalny obrót wyrobami tytoniowymi od dawna jest jednym z najczęściej wykrywanych procederów związanych z transportem drogowym. Przestępcy bardzo często wykorzystują do tego legalnie wyglądające ciężarówki i standardowe dokumenty przewozowe.
Na papierze wszystko wygląda poprawnie. Ładunek jedzie między krajami Unii Europejskiej, dokumenty są wystawione, a towar opisany jako odpady, surowiec lub półprodukt. Dopiero kontrola pokazuje, że w środku znajdują się wyroby bez akcyzy warte miliony złotych.
I właśnie dlatego coraz częściej mówi się, że kierowca zawodowy nie może już być wyłącznie „osobą od kręcenia kierownicą”. Dziś od kierowców oczekuje się również czujności i umiejętności wychwytywania sytuacji, które mogą oznaczać udział w nielegalnym procederze.
Sprawa zatrzymania ciężarówki na A1 pozostaje rozwojowa i jest prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Lublińcu.
Źródło: CBŚP










