Kolejna tragedia na przejeździe rowerowym. 12-latka zginęła pod ciężarówką, pytań jest więcej niż odpowiedzi

Kolejna tragedia na przejeździe rowerowym. 12-latka zginęła pod ciężarówką, pytań jest więcej niż odpowiedzi

W czwartek, 28 maja, na skrzyżowaniu al. Piłsudskiego z ul. Dworcową w Płocku doszło do tragicznego wypadku. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 54-letni kierowca ciężarowego DAF-a, skręcając w prawo, potrącił 12-letnią rowerzystkę znajdującą się na przejeździe dla rowerów. Dziewczynka w stanie zagrażającym życiu trafiła do szpitala, jednak mimo wysiłku lekarzy nie udało się jej uratować.

Badanie wykazało, że kierowca był trzeźwy i posiadał wymagane uprawnienia do kierowania pojazdami. Dokładne okoliczności tragedii wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratury.

To kolejny śmiertelny wypadek z udziałem rowerzysty i samochodu ciężarowego. Kolejny, po którym pojawiają się pytania nie tylko o przebieg samego zdarzenia, ale również o znajomość przepisów, edukację najmłodszych uczestników ruchu drogowego i zagrożenia, jakie wciąż występują na przejazdach rowerowych.

Czy 12-latka znała przepisy?

Policja nie informuje, czy dziewczynka posiadała kartę rowerową. Nie oznacza to oczywiście, że jej nie miała. Warto jednak zwrócić uwagę na problem, który od lat pozostaje na marginesie publicznej dyskusji.

W Polsce dziecko, które ukończyło 10 lat, powinno posiadać kartę rowerową, aby samodzielnie poruszać się rowerem po drogach publicznych. Teoretycznie dokument ten ma potwierdzać znajomość podstawowych zasad ruchu drogowego. W praktyce jednak coraz częściej można odnieść wrażenie, że zarówno sama karta, jak i edukacja komunikacyjna młodych ludzi schodzą na dalszy plan.

A przecież to właśnie dzieci i nastolatki coraz częściej samodzielnie korzystają z dróg rowerowych, przejazdów rowerowych i miejskiej infrastruktury drogowej.

Nie chodzi tutaj o przesądzanie, czy znajomość przepisów miała jakikolwiek wpływ na ten konkretny wypadek. Tego dziś po prostu nie wiemy. Warto jednak zadać pytanie, czy młodzi rowerzyści rzeczywiście znają zasady obowiązujące na drogach tak dobrze, jak powinni.

Co naprawdę mówią przepisy o przejazdach rowerowych?

Jednym z najczęściej błędnie interpretowanych przepisów jest kwestia pierwszeństwa na przejazdach rowerowych.

Wielu rowerzystów jest przekonanych, że przysługują im identyczne prawa jak pieszym na przejściach dla pieszych. Tymczasem przepisy regulują tę sytuację nieco inaczej.

W art. 27 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym czytamy:

„Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa kierującemu rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego oraz osobie poruszającej się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch, znajdującym się na przejeździe”.

To właśnie ostatni fragment przepisu budzi najwięcej dyskusji. Ustawodawca mówi bowiem o osobie znajdującej się na przejeździe dla rowerów. Nie ma natomiast zapisu analogicznego do tego, który obowiązuje przy przejściach dla pieszych i obejmuje również osoby dopiero wchodzące na przejście.

W praktyce oznacza to, że przejazd rowerowy nie jest traktowany przez przepisy w taki sam sposób jak przejście dla pieszych. Właśnie dlatego po wielu zdarzeniach drogowych z udziałem rowerzystów pojawiają się spory dotyczące pierwszeństwa, a ostateczna ocena sytuacji bardzo często wymaga szczegółowej analizy przebiegu wypadku przez policję i biegłych.

Kilkadziesiąt ton kontra praktycznie brak ochrony

W przypadku zderzenia roweru z samochodem ciężarowym szanse obu stron od początku są dramatycznie nierówne. Nawet niewielki kontakt z pojazdem ważącym kilkadziesiąt ton może skończyć się tragicznie.

I właśnie dlatego tak duże emocje budzi fakt, że do wypadku doszło na przejeździe dla rowerów. Miejscu, które z założenia powinno zwiększać bezpieczeństwo uczestników ruchu.

Tymczasem po raz kolejny kończy się ono śmiercią człowieka.

Martwe pole nadal pozostaje śmiertelnym zagrożeniem

Przy podobnych zdarzeniach regularnie wraca temat martwych pól w samochodach ciężarowych.

Dla wielu osób może to być zaskakujące, ale kierowca siedzący wysoko w kabinie nie zawsze widzi wszystko wokół pojazdu. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje podczas skrętu na skrzyżowaniu, gdy jednocześnie trzeba obserwować sygnalizację, inne pojazdy, pieszych i rowerzystów.

Nowoczesne ciężarówki wyposażane są w dodatkowe lustra, kamery oraz systemy ostrzegania. Mimo to nadal istnieją miejsca, w których człowiek znajdujący się bardzo blisko pojazdu może pozostać niewidoczny.

Wielu zawodowych kierowców przyznaje, że najbardziej niebezpieczne sytuacje powstają właśnie wtedy, gdy rowerzysta pojawia się tuż przy kabinie podczas wykonywania manewru skrętu.

Z drugiej strony rowerzyści często zakładają, że kierowca dużego pojazdu na pewno ich widzi.

To założenie bywa tragiczne w skutkach.

Jak długo jeszcze?

Po każdym takim zdarzeniu internet zalewa fala wzajemnych oskarżeń. Jedni od razu wskazują winę kierowcy ciężarówki, inni obarczają odpowiedzialnością rowerzystę.

Tymczasem dziś najważniejsze pytanie powinno brzmieć inaczej.

Dlaczego mimo coraz nowocześniejszych pojazdów, rozbudowywanej infrastruktury rowerowej i kolejnych zmian w przepisach nadal dochodzi do podobnych tragedii?

Czy problemem jest niewystarczająca edukacja komunikacyjna dzieci? Nieznajomość przepisów? Błędne przekonanie o własnym pierwszeństwie? A może wciąż zbyt mało mówi się o ograniczeniach kierowców ciężarówek i zagrożeniach związanych z martwym polem?

Na odpowiedzi przyjdzie jeszcze czas. Okoliczności wypadku w Płocku wyjaśnią śledczy i biegli.

Jedno jest jednak pewne. W starciu roweru z ciężarówką nie ma miejsca na pomyłkę. A każda kolejna taka tragedia pokazuje, że wciąż nie znaleźliśmy skutecznego sposobu, by podobnym zdarzeniom zapobiegać.

Sprawdź także