Kolejne zdarzenie z udziałem samochodu ciężarowego i kolejny raz pojawia się pytanie, które zapewne zadaje sobie wielu kierowców: jak właściwie mogło do tego dojść?
Na autostradzie A1 w Pyrzowicach kierujący ciężarowym Mercedesem najechał na tył samochodu osobowego marki Kia. Jak wynika z ustaleń policjantów pracujących na miejscu zdarzenia, kierowca ciężarówki nie zachował bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu. W wyniku zderzenia kierująca osobówką trafiła do szpitala. Oboje uczestnicy byli trzeźwi i posiadali wymagane uprawnienia do kierowania pojazdami.
To nie było uderzenie w pojazd stojący na pasie awaryjnym. Nie było też mowy o nagłym wtargnięciu przeszkody na jezdnię. Do zdarzenia doszło na pasie ruchu autostrady, gdzie sytuacja na drodze zwykle rozwija się stopniowo i daje kierowcom czas na reakcję.
Na autostradzie takie rzeczy widać z dużym wyprzedzeniem
To właśnie ten element wydaje się najbardziej zastanawiający.
Na drogach szybkiego ruchu pojazdy nie zatrzymują się nagle bez żadnego ostrzeżenia. Najpierw pojawiają się światła hamowania, ruch zaczyna zwalniać, kierowcy redukują prędkość. Szczególnie kierowca samochodu ciężarowego ma możliwość obserwowania sytuacji znacznie dalej niż kierowca auta osobowego. Siedzi wyżej, widzi więcej i powinien wcześniej dostrzec rozwijające się zagrożenie.
Dlatego trudno nie postawić pytania: dlaczego reakcja nastąpiła zbyt późno?
Oczywiście nie wiemy, co dokładnie wydarzyło się w kabinie ciężarówki jadącej autostradą A1. Nie zamierzamy też wydawać wyroków wobec konkretnego kierowcy. Faktem jest jednak, że podobne zdarzenia bardzo często mają wspólny mianownik – kierowca przez kilka sekund nie koncentrował się w pełni na tym, co działo się przed pojazdem.
Nie wiemy, co robił kierowca. Wiemy, czym kończy się brak koncentracji
W branży transportowej wszyscy wiedzą, że jazda autostradą potrafi być monotonna. Kilometry uciekają, krajobraz niewiele się zmienia, a przez długi czas nie dzieje się nic, co wymagałoby gwałtownych manewrów.
I właśnie wtedy pojawia się największe zagrożenie.
Niektórzy kierowcy prowadzą długie rozmowy telefoniczne. Inni sprawdzają komunikatory, przeglądają media społecznościowe albo zerkają na materiały wyświetlane na ekranie telefonu. Czasem wystarczy zwykłe zamyślenie lub chwilowe oderwanie uwagi od drogi.
Nie twierdzimy, że właśnie tak było w tym przypadku. Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że samochód ciężarowy ważący kilkadziesiąt ton nie wybacza błędów.
Przy prędkości 90 km/h ciężarówka pokonuje około 25 metrów w ciągu jednej sekundy. Trzy sekundy dekoncentracji oznaczają przejechanie ponad 75 metrów bez właściwej obserwacji sytuacji na drodze. To wystarczająco dużo, by przeoczyć hamujący ruch i zareagować wtedy, gdy jest już za późno.
Chcąc zabić czas, można zabić człowieka
Brzmi brutalnie, ale właśnie tak wygląda rzeczywistość.
Wielogodzinna jazda może nużyć. Każdy zawodowy kierowca zna to uczucie. Problem pojawia się wtedy, gdy próba „zabicia czasu” staje się ważniejsza od obserwowania drogi. Jedno spojrzenie na telefon. Jeden przeczytany komunikat. Kilka sekund poświęconych na coś, co nie ma związku z prowadzeniem pojazdu.
To czasami wystarczy.
Nie wiemy, dlaczego doszło do tego konkretnego zdarzenia na autostradzie A1. Wiemy jednak, że najechania ciężarówek na poprzedzające pojazdy nie biorą się znikąd. Najczęściej są efektem spóźnionej reakcji kierowcy.
A spóźniona reakcja bardzo często zaczyna się od chwili nieuwagi.
Dlatego warto pamiętać o jednej rzeczy. Ciężarówki nadal nie prowadzą się same. Za kierownicą siedzi człowiek i to od jego koncentracji zależy bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego.
Źródło: Policja










