Kierowcę „wycenili” na 51 tys. zł, przewoźnika na ponad 200 tys. zł. Kontrola ITD pokazuje paradoks, który ma miejsce od blisko półtora roku

Kierowcę „wycenili” na 51 tys. zł, przewoźnika na ponad 200 tys. zł. Kontrola ITD pokazuje paradoks, który ma miejsce od blisko półtora roku

Ponad 200 tysięcy złotych wyliczonej kary dla przewoźnika, blisko 120 naruszeń czasu pracy i 51 tysięcy złotych wyliczonej kary dla kierowcy. Tak zakończyła się kontrola przeprowadzona przez inspektorów z Częstochowy. Sprawa zwraca uwagę nie tylko ze względu na skalę stwierdzonych nieprawidłowości, ale także na ogromną różnicę w odpowiedzialności kierowcy i przedsiębiorcy.

Podczas kontroli zatrzymano zespół pojazdów przewożący kontenery z portów morskich na Śląsk. Już na pierwszy rzut oka inspektorzy zauważyli poważny problem. Tzw. „stonoga” składała się z trzech pojazdów, podczas gdy przepisy dopuszczają poruszanie się po drogach publicznych zespołem złożonym wyłącznie z dwóch.

Kontrola wykazała również przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej oraz nacisków na osie. Na tym jednak lista nieprawidłowości się nie skończyła.

Prawie 120 naruszeń czasu pracy

Najbardziej imponująco wygląda wynik analizy czasu pracy kierowcy. Inspektorzy ujawnili blisko 120 naruszeń przepisów socjalnych. W konsekwencji wobec kierowcy wyliczono karę w wysokości 51 tysięcy złotych. Ze względu na charakter sprawy skierowano jednak wniosek do sądu o jego ukaranie.

To kolejny przykład pokazujący, jak bardzo zmieniła się sytuacja po rozszerzeniu okresu podlegającego kontroli. Jeszcze kilka lat temu inspektorzy analizowali 28 dni aktywności kierowcy. Dziś kontrola obejmuje już 56 dni, czyli pełne osiem tygodni. W praktyce oznacza to znacznie większą liczbę wykrywanych naruszeń, a co za tym idzie – znacznie wyższe sankcje.

Mandaty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych przestały być rzadkością. Coraz częściej są naturalną konsekwencją kontroli obejmującej dwa miesiące pracy kierowcy.

Ponad 200 tysięcy wyliczonej kary, ale limit to 12 tysięcy

Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja przedsiębiorcy. Za naruszenia związane z czasem pracy kierowcy inspektorzy wyliczyli wobec przewoźnika kary przekraczające 200 tysięcy złotych. Ostatecznie jednak zastosowanie ma ustawowy limit odpowiedzialności przedsiębiorcy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami suma kar administracyjnych podczas jednej kontroli drogowej została ograniczona do 12 tysięcy złotych.

Oznacza to, że niezależnie od tego, czy wyliczona kara wynosi 20, 50 czy ponad 200 tysięcy złotych, końcowa kwota zostaje sprowadzona do ustawowego maksimum.

W tej konkretnej sprawie różnica jest szczególnie widoczna. Kierowca odpowiada za naruszenia bez żadnego podobnego ograniczenia, podczas gdy przedsiębiorca korzysta z ustawowego limitu odpowiedzialności.

Kierowca bez ustawowego bezpiecznika

To właśnie ten element od lat budzi dyskusje w branży transportowej. Przewoźnik formalnie odpowiada za organizację transportu, planowanie pracy i nadzór nad kierowcami. Jednocześnie jego odpowiedzialność administracyjna została ograniczona ustawowym limitem.

Kierowca takiej ochrony nie posiada. Jeżeli liczba stwierdzonych naruszeń rośnie, rośnie również wysokość grożącej mu kary. W praktyce oznacza to, że podczas jednej kontroli może usłyszeć kwotę sięgającą kilkudziesięciu tysięcy złotych.

W opisywanym przypadku dysproporcja jest szczególnie widoczna. Wobec kierowcy wyliczono 51 tysięcy złotych kary, podczas gdy wobec przewoźnika naliczono ponad 200 tysięcy złotych sankcji, które następnie zostały ograniczone ustawowym limitem.

To nie koniec konsekwencji

Przedsiębiorca może dodatkowo odpowiadać za przekroczenia tonażowe oraz niedozwolone zestawienie trzech pojazdów. Za te naruszenia grozi kolejne 15 tysięcy złotych. Odpowiedzialność poniesie również osoba zarządzająca transportem. W jej przypadku przewidziano administracyjną karę w wysokości 3 tysięcy złotych.

Inspektorzy zakazali także dalszej jazdy takim zespołem pojazdów do czasu usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości.

Źródło: WITD Katowice

Sprawdź także