Kierowca ciężarówki „poległ” na zjeździe na MOP. Szybko okazało się, co było tego powodem

Kierowca ciężarówki „poległ” na zjeździe na MOP. Szybko okazało się, co było tego powodem

Ciężarówka w rowie nie jest niczym niezwykłym. Takie zdarzenia zdarzają się na polskich drogach niemal każdego dnia. Najczęściej stoją za nimi chwila nieuwagi, źle oceniona sytuacja, zbyt duża prędkość, złapanie pobocza lub próba uniknięcia zderzenia z innym pojazdem czy dziką zwierzyną. W przypadku kierowcy, który zakończył jazdę na zjeździe do MOP Syców Wschód, przyczyna okazała się jednak zupełnie inna.

Zjazd na MOP nie powinien sprawiać problemów

Każdego dnia tysiące kierowców zawodowych zjeżdżają na MOP-y, stacje paliw i parkingi. To jeden z najbardziej rutynowych manewrów wykonywanych podczas pracy.

Oczywiście wymaga zmniejszenia prędkości i zachowania ostrożności. Kierowca opuszcza główny ciąg ruchu i wjeżdża na drogę o zupełnie innej geometrii. Trudno jednak uznać taki manewr za szczególnie wymagający dla osoby, która zawodowo prowadzi ciężarówkę.

Tym bardziej że wszystko wydarzyło się na drodze ekspresowej S8, podczas zjazdu na MOP Syców Wschód.

Najpierw slalom, później rów

Według informacji przekazanych przez policję, zgłoszenie pochodziło od kierowcy, który zauważył jadącą przed nim ciężarówkę poruszającą się w sposób budzący poważne wątpliwości. Pojazd nie utrzymywał prawidłowego toru jazdy i poruszał się slalomem.

Chwilę później ciężarówka zjechała w kierunku MOP-u. Na miejsce skierowano patrol policji, który zastał pojazd leżący w przydrożnym rowie.

W kabinie znajdował się jeszcze kierowca. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli z pomocą, jednak już po chwili stało się jasne, że przyczyną zdarzenia nie była ani awaria techniczna, ani nagłe zagrożenie na drodze.

Ponad dwa promile za kierownicą ciężarówki

Badanie wykazało, że 46-letni kierowca miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu.

To właśnie ten fakt sprawił, że rutynowo wyglądający zjazd na parking zakończył się w przydrożnym rowie.

Mężczyzna został zatrzymany przez policjantów, a po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności, wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz dotkliwe konsekwencje finansowe.

Trwa akcja Alcohol & Drugs

Cała sytuacja jest o tyle zaskakująca, że do zdarzenia doszło w czasie europejskiej akcji Alcohol & Drugs.

To właśnie w tych dniach policjanci i służby kontrolne w wielu krajach prowadzą wzmożone działania ukierunkowane na wykrywanie kierowców znajdujących się pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Oznacza to, że prawdopodobieństwo kontroli jest obecnie wyraźnie większe niż podczas przeciętnego tygodnia w roku.

Mimo to wciąż zdarzają się osoby, które decydują się wsiąść za kierownicę po alkoholu.

To nie jest codzienność w branży transportowej

Warto jednak zachować odpowiednie proporcje. Przypadki pijanych kierowców ciężarówek wywołują tak duże zainteresowanie właśnie dlatego, że należą do rzadkości.

Zdecydowana większość kierowców zawodowych doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji takiego zachowania. Utrata prawa jazdy oznacza często nie tylko problemy prawne, ale również koniec możliwości wykonywania zawodu.

Dlatego informacje o nietrzeźwych kierowcach ciężarówek pojawiają się zdecydowanie rzadziej niż podobne doniesienia dotyczące kierowców samochodów osobowych.

Tym razem skończyło się na strachu i uszkodzonym pojeździe

W tej historii jest jeszcze jeden ważny element. Mimo ponad dwóch promili alkoholu w organizmie kierowcy nikt nie odniósł obrażeń.

Nie doszło do zderzenia z innym pojazdem, nie ucierpieli również inni uczestnicy ruchu drogowego. Uszkodzona została ciężarówka, a jej wyciągnięciem z rowu musiała zająć się specjalistyczna firma.

Patrząc jednak na masę zestawu poruszającego się drogą ekspresową, trudno nie dojść do wniosku, że finał tej historii mógł wyglądać znacznie gorzej.

Źródło: Policja

Sprawdź także