W kontenerach z cegłami ukryli prawie 1,2 tony marihuany. Tak przestępcy wykorzystują legalny transport

W kontenerach z cegłami ukryli prawie 1,2 tony marihuany. Tak przestępcy wykorzystują legalny transport

Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało jak zwykły import towarów. Kontenery z cegłami laterytowymi miały trafić do Polski, jednak zamiast samego ładunku skrywały blisko 1,2 tony marihuany wartej około 48 mln zł. Sprawa pokazuje, że międzynarodowe grupy przestępcze wciąż próbują wykorzystywać legalny transport do przemytu narkotyków, narażając na problemy również uczciwych uczestników rynku.

Funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej, działając wspólnie z niemieckimi służbami oraz przy wsparciu Europolu i Eurojustu, rozbili zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się przemytem narkotyków z Azji do Europy. Śledczy ustalili, że narkotyki trafiały z Tajlandii przez port w Hamburgu do Polski, ukryte w kontenerach z legalnym ładunkiem.

Podczas działań zabezpieczono łącznie 1194 kilogramy marihuany o szacunkowej wartości około 48 mln zł. W sprawie zatrzymano osiem osób w wieku od 29 do 57 lat. Sześć z nich trafiło do tymczasowego aresztu, a zatrzymanym przedstawiono zarzuty przemytu znacznych ilości środków odurzających. Trzy osoby odpowiedzą również za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Śledztwo ma charakter rozwojowy.

Kierowca nie zawsze odpowiada za przewożony ładunek

Takie sprawy regularnie wywołują pytania wśród kierowców zawodowych. Czy osoba prowadząca ciężarówkę może ponieść odpowiedzialność za przewóz narkotyków ukrytych w kontenerze?

Co do zasady – nie. Sam fakt wykonania przewozu nie oznacza jeszcze odpowiedzialności karnej. Aby kierowca usłyszał zarzuty, śledczy muszą wykazać, że wiedział o przemycie lub świadomie brał udział w przestępczym procederze.

W praktyce kierowca odbierający zaplombowany kontener z portu najczęściej nie ma możliwości sprawdzenia jego zawartości. Wykonuje przewóz na podstawie dokumentów otrzymanych od przewoźnika lub zleceniodawcy.

Nie zwalnia go to jednak z obowiązku zachowania ostrożności. Uszkodzone plomby, próby otwarcia kontenera poza miejscem rozładunku, nagłe zmiany miejsca dostawy czy polecenia niezgodne z dokumentacją powinny być sygnałem alarmowym.

Odpowiedzialność zależy od tego, kto wiedział o przemycie

W tego typu sprawach organy ścigania badają rolę wszystkich uczestników transportu – od organizatorów przemytu, przez odbiorców towaru, aż po firmy transportowe i osoby odpowiedzialne za organizację przewozu.

Jeżeli śledczy wykażą, że przewoźnik, spedytor lub odbiorca świadomie uczestniczyli w przestępczym procederze, mogą ponieść odpowiedzialność karną na takich samych zasadach jak pozostali członkowie grupy przestępczej.

Inaczej wygląda sytuacja przedsiębiorców i kierowców, którzy realizują legalne zlecenie i nie mają wiedzy o ukrytym ładunku. Sam przewóz kontenera nie przesądza o winie – każda sprawa wymaga zgromadzenia dowodów potwierdzających świadomy udział w przestępstwie.

Legalny transport coraz częściej staje się przykrywką

Służby od kilku lat zwracają uwagę, że międzynarodowe grupy przestępcze coraz częściej wykorzystują legalny obrót towarami do ukrywania narkotyków. Kontenery przewożące materiały budowlane, części samochodowe, meble czy produkty spożywcze nie wzbudzają podejrzeń i łatwo wtapiają się w tysiące transportów obsługiwanych każdego dnia przez europejskie porty.

To właśnie dlatego tak duże znaczenie ma współpraca międzynarodowa oraz wymiana informacji pomiędzy służbami. W wielu przypadkach o wykryciu przemytu nie decyduje przypadkowa kontrola drogowa, lecz wielomiesięczna analiza dokumentów, obserwacja odbiorców i skoordynowane działania prowadzone jednocześnie w kilku krajach.

Dla uczciwych przewoźników ta sprawa jest przede wszystkim przypomnieniem, że warto dokładnie weryfikować nowych kontrahentów, zwracać uwagę na nietypowe zlecenia i bezwzględnie przestrzegać procedur związanych z odbiorem oraz przewozem kontenerów.

Źródło: Morski Oddział SG

Sprawdź także