Papierosy, opakowania i dokumenty przewozowe. Dlaczego jeden kierowca trafił do aresztu, a drugi został świadkiem?

Papierosy, opakowania i dokumenty przewozowe. Dlaczego jeden kierowca trafił do aresztu, a drugi został świadkiem?

Dwie ciężarówki zatrzymane w Budzisku, dwa transporty związane z rynkiem tytoniowym i dwie zupełnie różne sytuacje kierowców. W jednym przypadku w naczepie znaleziono 420 tys. paczek papierosów, a sąd zastosował wobec kierowcy tymczasowe aresztowanie. W drugim funkcjonariusze ujawnili niemal 4 mln podrobionych opakowań do papierosów, ale śledczy przesłuchali kierowcę w charakterze świadka. Co zdecydowało o tak różnych konsekwencjach? I jaką odpowiedzialność w takich sytuacjach ponosi przewoźnik?

Dwa transporty, dwa różne ładunki

Najnowsza sprawa dotyczy kontroli przeprowadzonej przez funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej w Budzisku, przy granicy polsko-litewskiej. Zatrzymali oni ciężarówkę prowadzoną przez 33-letniego obywatela Rumunii. Z dokumentów wynikało, że pojazd przewozi kartonowe opakowania do lizaków z Litwy do Włoch.

Funkcjonariusze prześwietlili naczepę i sprawdzili ładunek. W rezultacie na 36 paletach, pod warstwą kartonów do lizaków, znaleźli niemal 4 mln opakowań do papierosów z podrobionymi znakami towarowymi znanych marek tytoniowych.

Przedstawiciel firmy posiadającej prawa do tych znaków potwierdził, że opakowania są podróbkami. Zabezpieczona poligrafia miała wartość około 1 mln zł.

Co istotne, funkcjonariusze nie przedstawili kierowcy zarzutów. Przesłuchali go w charakterze świadka. Śledztwo prowadzi Podlaski Urząd Celno-Skarbowy w Białymstoku pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Suwałkach.

komunikat KAS

Tydzień wcześniej w tej samej miejscowości kierowca trafił do aresztu

To nie pierwszy w ostatnim czasie przypadek, w którym funkcjonariusze KAS w Budzisku ujawnili nielegalny towar przewożony ciężarówką. Zaledwie kilka dni wcześniej, 23 października, informowaliśmy o kontroli, podczas której w naczepie znaleziono 420 tys. paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy.

Wówczas dokumenty przewozowe wskazywały na artykuły medyczne. W rzeczywistości ciężarówka przewoziła kontrabandę o szacunkowej wartości rynkowej przekraczającej 8,5 mln zł. Kierowcą był 40-letni obywatel Litwy.

W tamtej sprawie sąd zastosował wobec kierowcy tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące, z możliwością zamiany tego środka na poręczenie majątkowe.

Szczegóły tamtej kontroli opisaliśmy w artykule:

Mamy więc dwa przypadki z tego samego przejścia granicznego, w których dokumenty wskazywały na inny towar niż ten, który faktycznie znajdował się w naczepie. Różnica dotyczy jednak nie tylko rodzaju ładunku, ale również sytuacji prawnej kierowców.

Dokumenty przewozowe to nie wszystko. Papier może oznaczać coś zupełnie innego

W transporcie drogowym dokumenty przewozowe stanowią podstawę realizacji zlecenia. Kierowca otrzymuje informację o rodzaju towaru, liczbie palet, miejscu załadunku i rozładunku. W wielu przypadkach nie uczestniczy jednak w przygotowaniu ładunku. Odbiera gotową naczepę, sprawdza zabezpieczenie i rusza w trasę.

Nie zawsze ma też możliwość sprawdzenia zawartości poszczególnych kartonów, szczególnie gdy towar znajduje się na paletach, a całość owinięto folią stretch lub zabezpieczono plombami.

Pokazywaliśmy już wcześniej przypadek, w którym dokumenty wskazywały na przewóz papieru. I rzeczywiście, w naczepie znajdował się materiał papierniczy. Nie były to jednak zwykłe arkusze czy rolki papieru, lecz gotowe opakowania do papierosów z podrobionymi znakami towarowymi.

To istotna różnica. Sam materiał, z którego wykonano produkt, nie przesądza o jego charakterze handlowym ani legalności. Papier może być papierem, ale gotowe opakowania z podrobionymi znakami towarowymi to już zupełnie inna sprawa.

W najnowszym przypadku sytuacja wyglądała inaczej. Dokumenty wskazywały na kartonowe opakowania do lizaków, natomiast pod ich warstwą funkcjonariusze znaleźli opakowania do papierosów. Nie chodziło więc wyłącznie o różnicę w nazewnictwie czy handlowej klasyfikacji towaru. Deklarowany ładunek i rzeczywista zawartość naczepy były różne.

Dlaczego jeden kierowca został aresztowany, a drugi przesłuchany jako świadek?

To najciekawsze pytanie, ale jednocześnie takie, na które nie możemy udzielić jednoznacznej odpowiedzi na podstawie samych komunikatów KAS.

W przypadku transportu 420 tys. paczek papierosów sąd zastosował wobec kierowcy tymczasowe aresztowanie. Tymczasem w drugim przypadku, dotyczącym niemal 4 mln podrobionych opakowań, kierowca występował w charakterze świadka.

Nie oznacza to jednak, że pierwszy kierowca jest winny, a drugi nie miał żadnej wiedzy o przewożonym ładunku. Tymczasowe aresztowanie jest środkiem zapobiegawczym, a nie wyrokiem. Sąd stosuje go na wniosek prokuratora, jeśli spełnione są ustawowe przesłanki.

Z drugiej strony przesłuchanie w charakterze świadka nie oznacza automatycznie, że kierowca nie miał żadnego związku ze sprawą. Śledczy mogą nadal badać okoliczności transportu i ustalać, kto wiedział o rzeczywistym charakterze ładunku.

Komunikaty KAS nie wyjaśniają, jakie konkretnie okoliczności zdecydowały o zastosowaniu różnych rozwiązań procesowych. Nie wiemy, jakie informacje mieli kierowcy, czy uczestniczyli w załadunku, kto przygotował dokumenty ani jakie ustalenia poczynili śledczy.

A co z odpowiedzialnością przewoźnika?

W takich sprawach uwaga opinii publicznej najczęściej skupia się na kierowcy. To on siedzi za kierownicą, to jego zatrzymują funkcjonariusze i to on musi wyjaśniać okoliczności przewozu.

Jednak transport nie zaczyna się w chwili, gdy kierowca uruchamia silnik. Wcześniej ktoś przyjmuje zlecenie, organizuje przewóz, ustala warunki, wskazuje miejsce załadunku i przygotowuje dokumenty.

Dlatego w podobnych sprawach pojawia się również pytanie o rolę przewoźnika i innych uczestników łańcucha transportowego.

Czy firma wiedziała, jaki towar rzeczywiście będzie przewożony? Kto zlecił transport? Kto przygotował dokumenty? Czy przewoźnik miał jakiekolwiek sygnały, że deklarowany ładunek może różnić się od rzeczywistego?

Nie ma podstaw, aby w którejkolwiek z opisanych spraw przypisywać przewoźnikowi wiedzę o nielegalnym towarze lub udział w procederze. Nie można jednak z góry wykluczać, że śledczy będą badać również rolę innych osób uczestniczących w organizacji transportu.

Kierowca nie zawsze wie, co znajduje się na paletach

To problem, który dobrze znają osoby pracujące w transporcie. Kierowca nie jest producentem, właścicielem towaru ani zawsze osobą odpowiedzialną za jego załadunek. Często otrzymuje gotowy zestaw dokumentów i ma wykonać przewóz z punktu A do punktu B.

Nie oznacza to jednak, że może całkowicie ignorować okoliczności załadunku, oznaczenia towaru czy niezgodności w dokumentach. W razie postępowania znaczenie mogą mieć między innymi informacje, którymi dysponował, jego udział w załadunku, sposób zabezpieczenia naczepy i okoliczności przyjęcia zlecenia.

Odpowiedzialność karna wymaga jednak ustalenia konkretnych okoliczności i wykazania odpowiednich przesłanek. Sam fakt, że w ciężarówce znaleziono nielegalny towar, nie przesądza jeszcze o winie kierowcy.

Dwie kontrole w Budzisku pokazują, jak różne mogą być sytuacje kierowców zatrzymanych podczas przewozu nielegalnych towarów. W jednym przypadku sąd zastosował tymczasowe aresztowanie, w drugim kierowca występował w charakterze świadka.

I właśnie dlatego warto stawiać pytania nie tylko o to, co znaleziono w naczepie, ale również o to, kto wiedział, co jest przewożone, kto przygotował dokumenty i kto faktycznie organizował cały transport.

Źródło: IAS Białystok

Sprawdź także