Milena skończyła studia z zarządzania w obrocie nieruchomościami. Jednak szybko zorientowała się, że jej miejsce jest za kierownicą.
Pierwsze trzy kursy były po Polsce, a potem spedytor zapytał, czy zgodziłabym się pojechać na Bliskie Niemcy… które okazały się aż pod Holandię.
Jeżdżąc wcześniej po Niemczech, mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać. Ale języka praktycznie nie znałam – w szkole niby był, ale niewiele z tego pamiętałam. Na początku więc nie wszystko rozumiałam przy załadunkach i rozładunkach, ale powoli zaczęłam się ogarniać.

Oczywiście wszędzie byli zdziwieni, że dziewczyna przyjeżdża. Do dzisiaj tak jest – duże oczy na mój widok. Czasem mówili „koleżanko, idź może po kierowcę”, bo myśleli, że nic z tym załadunkiem nie zrobię. Ale przyzwyczaiłam się do tego – ja jestem kierowcą i koniec, wszyscy muszą się z tym pogodzić.
Jeżdżąc, zauważyłam też jedną rzecz – bycie kobietą ułatwia czasem życie. Wiele osób chce pomóc, nawet jeśli nie trzeba. Nie odmawiam takiej pomocy, bo jeśli może być łatwiej, dlaczego nie skorzystać? Była nawet sytuacja, że wyjeżdżając zahaczyłam o krzaki i uszkodziłam pas mocujący w samochodzie zbiornik. Zjechałam na parking, chciałam naprawić sama, ale szybko pojawiło się 5 panów z pomocą, którzy przy zakładaniu pasa uszkodzili zbiornik i zrobili w nim dziurę. Chcieli się wykazać, trochę nie wyszło, ale było zabawnie.

Od razu po kursie zaczęłam jeździć z pełnym zaangażowaniem, bo to było moje marzenie. Jako dziecko oglądałam programy typu Ice Road Trucker i wiedziałam, że chcę tak żyć. Pomogło też to, że wcześniej oglądałam filmiki, rozmawiałam z kierowcami, podpatrywałam różne sytuacje. Dzięki temu szybciej ogarnęłam życie w kabinie, tachograf, planowanie czasu – mimo że w rodzinie nikt nie jeździł, a wielu mówiło mi, że dlaczego w ogóle chcę iść w taki zawód, nawet rodzice.

Szybko ogarnęłam życie w kabinie, choć oczywiście zdarzają się różne sytuacje w trasie. Na przykład z kołem – waży chyba około 60 kg. Jak sobie radzę? Staram się używać jak najmniej siły, a bardziej kombinować sposobem. Czasami koło spadnie na ziemię, wtedy podciągam je pasami, a śruby zakładam delikatnie dwoma breszkami, żeby trafić idealnie. Dużo rzeczy robię tak, żeby sprytem i rozumem obejść potrzebę użycia siły. Oczywiście, czasem siła też jest potrzebna, ale na szczęście nie jestem zupełnie drobna i trochę mięśni mam.

Cdn.










