Osiem firm chce wyremontować pierwszy, ponad 3-kilometrowy odcinek autostrady Autostrada A1 pomiędzy Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi. Jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, wszystkie oferty mieszczą się w budżecie inwestora wynoszącym 63,1 mln zł i są obecnie analizowane pod względem zgodności z wymaganiami oraz zakresem planowanych robót.
Najniższa propozycja opiewa na około 36,3 mln zł, najwyższa na 59,3 mln zł. Różnica przekracza 23 mln zł. I właśnie ta rozpiętość rodzi zasadnicze pytanie: z czego wynika tak duża różnica w wycenie tego samego zadania?
Dla kierowców zawodowych to nie jest tylko statystyka z przetargu. To kwestia tego, czy za kilka lat znów pojawią się nierówności, koleiny i kolejne zwężenia.
Pierwszy etap większego programu
Obecny przetarg dotyczy fragmentu w kierunku Piekar Śląskich – odcinka zaczynającego się około 150 metrów za wiaduktem nad ul. Kościuszki w Siemoni i kończącego się na wysokości MOP Dobieszowice Zachód. To pierwszy etap szerszego programu naprawczego.
Zakres prac jest kompleksowy. Wykonawca ma naprawić jezdnię autostrady oraz zrealizować roboty towarzyszące poprawiające stan techniczny drogi i bezpieczeństwo ruchu. Przewidziano przebudowę kanalizacji deszczowej, remont ekranów akustycznych, odnowienie dwóch wiaduktów wraz z dojazdami, remont przepustu drogowego oraz wykonanie nowego oznakowania i montaż urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego.
To nie jest kosmetyka. To próba rozwiązania problemu u źródła.
Cel: pełna nośność i 30 lat trwałości
Jak podkreśla GDDKiA, celem inwestycji jest naprawa zdeformowanej nawierzchni i korpusu drogowego, przywrócenie pełnej nośności i równości jezdni oraz zapewnienie trwałości eksploatacyjnej trasy na co najmniej 30 lat. Problemy wynikają z pęcznienia jednego z materiałów użytych podczas budowy, co doprowadziło do deformacji konstrukcji drogi.
Dla branży TSL ten odcinek to kluczowy fragment korytarza północ–południe. Autostradą A1 na Śląsku przejeżdżają codziennie tysiące ciężarówek i autobusów. Każde zwężenie oznacza wolniejszy przejazd, większe spalanie, trudniejsze planowanie czasu jazdy i odpoczynków oraz stres związany z dotrzymaniem terminów dostaw.
Kierowcy dobrze wiedzą, jak kończą się „tymczasowe” ograniczenia prędkości – często zostają na lata.
W tle ponad 700 mln zł
Pierwszy etap to tylko część większego przedsięwzięcia. Cały program naprawczy odcinka Pyrzowice – Piekary Śląskie został oszacowany na ponad 700 mln zł. To pokazuje skalę wyzwania i koszt przywrócenia autostrady do pełnej sprawności technicznej.
Budżet państwa nie jest z gumy, a różnica 23 mln zł przy jednym, trzykilometrowym fragmencie to poważna kwota. Z drugiej strony każdy remont oznacza miesiące utrudnień dla kierowców. Jeśli prace zostaną wykonane solidnie i faktycznie zapewnią 30 lat trwałości, niższa cena będzie realną oszczędnością. Jeśli jednak za kilka sezonów znów wrócą deformacje i konieczność napraw, pozorna oszczędność szybko okaże się bardzo kosztowna – przede wszystkim dla tych, którzy tą trasą jeżdżą codziennie.
Pytanie więc nie brzmi wyłącznie, kto zrobi taniej. Dla kierowców zawodowych ważniejsze jest to, kto zrobi raz, a dobrze. Decyzja GDDKiA pokaże, czy w tym przetargu kluczowa okaże się cena, czy rozwiązania gwarantujące realną, wieloletnią trwałość jednej z najważniejszych tras w południowej Polsce.
Źródło: GDDKiA Katowice










