Pożegnał się z zawodem na własne życzenie? Ale właściwie co on robił za kierownicą ciężarówki?

Pożegnał się z zawodem na własne życzenie? Ale właściwie co on robił za kierownicą ciężarówki?

Kierowca z zakazem prowadzenia pojazdów siedział za kierownicą ciężarówki na trasie S8. Policjanci zainteresowali się źle zaparkowanym zestawem i wtedy wyszło na jaw, że 37-latek ma aż cztery sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Policja poszukiwała go również na podstawie dwóch nakazów doprowadzenia.

Wystarczyło źle zaparkować ciężarówkę, żeby cała sprawa wyszła na jaw. Kontrola, która mogła zakończyć się zwykłą interwencją drogową, doprowadziła do zatrzymania kierowcy i szybkiego postępowania przed sądem. A na tym konsekwencje się nie skończyły.

Kierowca z zakazem prowadził ciężarówkę

Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Wołominie podczas kontroli na trasie S8 zwrócili uwagę na nieprawidłowo zaparkowany samochód ciężarowy.

Na początku nic nie wskazywało na to, że interwencja przybierze taki obrót. Funkcjonariusze sprawdzili kierowcę i wtedy zobaczyli w policyjnych systemach, z kim mają do czynienia.

37-latek miał cztery obowiązujące sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. To oznaczało, że nie miał prawa prowadzić ciężarówki. Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Policjanci ustalili również, że dwa sądy wydały wobec mężczyzny nakazy doprowadzenia go do aresztu śledczego.

Jedna kontrola drogowa ujawniła więc kilka poważnych problemów prawnych.

Jak znalazł się za kierownicą?

I tutaj pojawia się pytanie, którego trudno nie zadać: jak kierowca z zakazem prowadzenia pojazdów i aż czterema sądowymi zakazami znalazł się za kierownicą ciężarówki?

Z informacji wołomińskiej Policji nie wynika, kto powierzył mu zestaw. Nie wiadomo również, czy właściciel pojazdu albo przewoźnik wiedział o obowiązujących zakazach. Nie wiemy też, w jakich okolicznościach 37-latek rozpoczął pracę jako kierowca.

To ważne pytania, szczególnie z punktu widzenia branży transportowej. W tej sprawie nie można jednak dopowiadać faktów, których Policja nie podała.

Jedno pozostaje pewne. Mężczyzna z czterema sądowymi zakazami prowadzenia pojazdów siedział za kierownicą ciężarówki na trasie S8.

Z S8 prosto przed sąd

Policjanci zatrzymali 37-latka, ale tym razem nie czekało go standardowe postępowanie.

Funkcjonariusze doprowadzili mężczyznę do Sądu Rejonowego w Wołominie w trybie przyspieszonym. Taki tryb pozwala szybko rozpoznać sprawę w przypadkach przewidzianych przez przepisy. W określonych sytuacjach sąd może więc zająć się sprawą niemal natychmiast po zatrzymaniu podejrzanego.

W tym przypadku droga od kontroli ciężarówki do wyroku okazała się wyjątkowo krótka.

Sąd nie zostawił wiele do dyskusji

Sąd skazał 37-latka na dwa lata pozbawienia wolności.

Na tym jednak nie poprzestał. Orzekł wobec niego również dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Kierowca musi także zapłacić pieniądze. Sąd orzekł 15 tys. zł świadczenia pieniężnego na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Do tego doszło 35 tys. zł nawiązki. Łącznie daje to 50 tys. zł. Sąd obciążył go również kosztami procesu.

W efekcie kontrola rozpoczęta od źle zaparkowanej ciężarówki zakończyła się dla kierowcy wyrokiem dwóch lat więzienia, dożywotnim zakazem prowadzenia pojazdów i obowiązkiem zapłaty 50 tys. zł.

Ciężarówką już nie pojechał

Po ogłoszeniu wyroku mężczyzna nie wrócił do ciężarówki.

Policjanci niezwłocznie doprowadzili go do zakładu karnego, gdzie miał odbyć wcześniej orzeczone kary.

Cała historia zaczęła się od pozornie banalnej rzeczy. Źle zaparkowany zestaw zwrócił uwagę policjantów. Kontrola ujawniła cztery sądowe zakazy prowadzenia pojazdów oraz dwa nakazy doprowadzenia.

A później przyszła kolej na sąd.

W tej historii najbardziej zastanawiające pozostaje jednak coś innego. Jak człowiek, który miał już cztery zakazy prowadzenia pojazdów, znalazł się za kierownicą ciężarówki?

Policyjna informacja tego nie wyjaśnia. Wiadomo natomiast, że gdyby nie nieprawidłowe parkowanie i zainteresowanie funkcjonariuszy, 37-latek mógłby ruszyć dalej w trasę.

Tym razem skończył ją, zanim zdążył odjechać.

Źródło: Policja

Sprawdź także