Zasłabnięcie kierowcy ciężarówki może w kilka sekund zmienić zwykłą trasę w dramatyczne zdarzenie. W ostatnich dniach doszło do dwóch podobnych przypadków. Jeden kierowca przeżył i trafił do szpitala. Drugi zmarł po tym, jak jego ciężarówka zjechała z drogi S5 pod Kościanem.
Na pierwszy rzut oka można powiedzieć: dwa wypadki, dwie ciężarówki, dwóch kierowców. Tyle że za obydwoma zdarzeniami może kryć się dokładnie ten sam problem – nagłe pogorszenie stanu zdrowia człowieka siedzącego za kierownicą. I właśnie wtedy pojawia się pytanie, które wykracza daleko poza sam wypadek. Co dalej z kierowcą, który przeżył, ale być może nie będzie już mógł prowadzić ciężarówki?
Tragedia na S5 pod Kościanem
Do zdarzenia doszło w niedzielę około godziny 18:00 na drodze ekspresowej S5. Ciężarówka jechała w kierunku Wrocławia, pomiędzy węzłami Kościan Południe i Śmigiel Północ, na wysokości miejscowości Czacz.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca z nieustalonych przyczyn zjechał z jezdni. W efekcie ciężarówka wjechała na pas zieleni i uderzyła w bariery energochłonne. Siła uderzenia nie była duża, jednak kierowca nie dawał oznak życia.
Na miejsce skierowano policję, straż pożarną oraz zespoły ratownictwa medycznego. Ratownicy rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową. Mimo podjętych działań życia 46-letniego mężczyzny nie udało się uratować.
Wstępne ustalenia wskazują, że przyczyną śmierci mogły być problemy zdrowotne. Niewykluczone, że kierowca zasłabł podczas jazdy i właśnie wtedy stracił panowanie nad ciężarówką.
Na razie nie wiadomo jednak, co dokładnie wydarzyło się w kabinie. Okoliczności tragedii wyjaśniają policjanci pod nadzorem prokuratora. Ciało kierowcy zostanie zabezpieczone do badań sekcyjnych, które mają pomóc ustalić przyczynę śmierci.
Przez kilka godzin kierowcy podróżujący S5 musieli liczyć się z utrudnieniami. Ruch pomiędzy węzłami Kościan Południe i Śmigiel Północ odbywał się jednym pasem.
Kilka dni wcześniej doszło do podobnego zdarzenia
Zaledwie kilka dni wcześniej opisywaliśmy przypadek 42-letniego kierowcy Scanii, który stracił przytomność podczas jazdy. Ciężarówka zjechała na przeciwległy pas ruchu i zderzyła się z Peugeotem.
Potem sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej niebezpieczna. Scania przejechała przez chodnik, ścięła rosnące przy nim krzewy i zatrzymała się dopiero po uderzeniu w pylon znajdujący się przy stacji paliw.
Tym razem kierowca przeżył. Mężczyzna został zabrany do szpitala przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Do szpitala trafił również kierowca Peugeota, ale jego obrażenia nie okazały się poważne. Jadąca z nim żona nie ucierpiała.
Szczęśliwie na chodniku nie było wtedy pieszych. Gdyby ktoś właśnie przechodził w tym miejscu, skutki zdarzenia mogły być znacznie poważniejsze.
Co dalej z kierowcą, który przeżył?
I właśnie tutaj zaczyna się temat, który jest znacznie szerszy niż sam wypadek.
Kierowca Scanii przeżył. To oczywiście najważniejsza wiadomość. Nie oznacza jednak, że po zakończeniu leczenia będzie mógł po prostu wrócić do ciężarówki i ruszyć w kolejną trasę.
Najpierw trzeba ustalić, dlaczego doszło do utraty przytomności. Jeżeli był to jednorazowy przypadek, sytuacja może wyglądać inaczej niż wtedy, gdy badania wykażą chorobę mogącą powodować kolejne zasłabnięcia.
Dla kierowcy zawodowego taka diagnoza może oznaczać bardzo poważne konsekwencje. Do tej pory jego praca była związana z prowadzeniem ciężarówki. Jeżeli stan zdrowia nie pozwoli mu wrócić za kierownicę, może stanąć przed koniecznością zmiany stanowiska, a nawet zawodu.
To właśnie jest druga strona takich zdarzeń, o której rzadko mówi się zaraz po wypadku.
Dla firmy transportowej oznacza to brak kierowcy. Lekarze muszą natomiast ustalić przyczynę problemu. Dla samego kierowcy może to być moment, w którym musi zdecydować o całej swojej zawodowej przyszłości.
Czy będzie mógł jeszcze prowadzić ciężarówkę? Być może konieczne będą dodatkowe badania. Czy lekarz dopuści go ponownie do pracy?
W przypadku kierowcy Scanii jest jeszcze za wcześnie, żeby odpowiedzieć na te pytania. Dopiero wyniki badań i dalsze decyzje lekarzy pokażą, jak będzie wyglądała jego przyszłość.
Zasłabnięcie kierowcy ciężarówki może zmienić wszystko
Oba zdarzenia pokazują, jak szybko sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Kierowca może przez wiele godzin normalnie prowadzić samochód, a następnie w jednej chwili stracić możliwość reagowania.
W przypadku ciężarówki problem jest szczególnie poważny. Zestaw ważący kilkadziesiąt ton nie zatrzyma się natychmiast tylko dlatego, że kierowca przestał kontrolować pojazd. W takiej sytuacji ciężarówka może jeszcze przez pewien czas jechać swoim torem, zjechać na przeciwległy pas albo opuścić jezdnię.
W Miliczu ciężarówka przejechała przez chodnik. Na szczęście nie było tam pieszych.
Pod Kościanem pojazd zatrzymał się przy barierach energochłonnych. Tym razem kierowcy nie udało się uratować.
Czy kierowca może przewidzieć zasłabnięcie?
To jedno z najtrudniejszych pytań. Zasłabnięcie kierowcy nie zawsze jest poprzedzone wyraźnymi sygnałami. Człowiek może czuć się dobrze, normalnie wykonywać swoją pracę i nie mieć świadomości, że jego organizm może nagle odmówić posłuszeństwa.
Nie wiemy, czy kierowca Scanii wcześniej wiedział o swojej dolegliwości. Nie wiadomo również, co dokładnie doprowadziło do utraty przytomności.
W przypadku kierowcy z S5 sytuacja jest jeszcze bardziej tragiczna. Sekcja zwłok ma pomóc ustalić, co było bezpośrednią przyczyną jego śmierci. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć więcej o tym, co wydarzyło się przed zjazdem ciężarówki z drogi.
Dlatego trudno dziś oceniać kierowców wyłącznie na podstawie tego, że ciężarówka znalazła się poza jezdnią. Czasami przyczyną może być błąd człowieka, ale w innych przypadkach wcześniej wydarzyło się coś, na co kierowca nie miał żadnego wpływu.
Jeden kierowca przeżył, drugi nie
W Miliczu kierowca przeżył. Przed nim pozostaje jednak leczenie, diagnostyka i pytanie o dalszą pracę. Dopiero później okaże się, czy będzie mógł wrócić za kierownicę.
Na S5 pod Kościanem finał był tragiczny. 46-letni kierowca zmarł, a śledczy próbują ustalić, co dokładnie wydarzyło się przed zjazdem ciężarówki z drogi.
Dwa podobne zdarzenia pokazują więc problem, który dotyczy każdego kierowcy zawodowego. Zasłabnięcie kierowcy podczas jazdy może w jednej chwili zmienić nie tylko przebieg trasy, ale również jego dalsze życie zawodowe.
Być może dlatego o zdrowiu kierowców warto mówić nie tylko przy okazji obowiązkowych badań. W trasie zdrowie człowieka jest równie ważne jak stan techniczny ciężarówki.
A kiedy dochodzi do nagłego zasłabnięcia, konsekwencje mogą być nieodwracalne.
Źródło: Policja










