To była kwestia kilkunastu minut – i całkiem możliwe, że gdyby kontrola odbyła się później, wynik badania alkomatem mieściłby się już w normie. Niestety, dla kierowcy ciężarówki z Mołdawii czas okazał się bezlitosny.
Podczas rutynowej kontroli inspektorzy świętokrzyskiej Inspekcji Transportu Drogowego w miejscowości Włostów przebadali kierującego zestawem ciężarowym. Alkomat wskazał 0,11 mg/l i 0,09 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu. To oznacza, że znajdował się w tzw. stanie po użyciu alkoholu, a więc w granicach odpowiedzialności wykroczeniowej.
Kara w trybie przyspieszonym
Sprawa trafiła od razu do sądu, który rozpatrzył ją w trybie przyspieszonym. Kierowca został skazany na:
- grzywnę w wysokości 2 500 zł,
- obowiązek pokrycia kosztów postępowania,
- oraz zakaz prowadzenia pojazdów, który w takich przypadkach jest obligatoryjny.
Co istotne – choć w komunikacie WITD nie wspomniano o fizycznym zatrzymaniu prawa jazdy, w praktyce kierowca utracił uprawnienia do jazdy. Sądowy zakaz prowadzenia pojazdów powoduje, że dokument staje się bezużyteczny, a kierowca nie mógł kontynuować trasy. Z miejsca kontroli ciężarówka nie odjechała dalej.
Nieświadoma decyzja
Wszystko wskazuje na to, że kierowca nie podjął świadomej decyzji, by prowadzić „po alkoholu”. Wynik badania plasował się minimalnie powyżej dopuszczalnej granicy. Najpewniej były to resztki po wcześniejszym spożyciu, a organizm nie zdążył jeszcze całkowicie wyeliminować alkoholu.
Można przypuszczać, że gdyby kontrola została przeprowadzona 15 minut później, wskazanie alkomatu mieściłoby się już w granicach dopuszczalnych i cała historia zakończyłaby się zupełnie inaczej.
Wnioski dla zawodowych kierowców
Przypadek mołdawskiego kierowcy to kolejny dowód na to, jak cienka jest granica między poczuciem „pełnej trzeźwości” a odpowiedzialnością karną. Nawet jeśli kierowca nie czuje żadnych objawów, w organizmie mogą wciąż znajdować się resztki alkoholu.
Źródło: WITD Kielce










