#27 WSPOMNIENIA EDA – KURS ZA KOŁO POLARNE (CZ. 1)

#27 WSPOMNIENIA EDA – KURS ZA KOŁO POLARNE (CZ. 1)

Załadowałem w grodziskiej odlewni żeliwa tuleje cylindrowe do AB Volvo do Torslandii pod  Göteborgem. Po rozładunku – Nordisk (nasz spedytor na Skandynawię) zlecił mi załadunek w Rovaniemi w Finlandii. Zabukował mnie na prom Stena Line w Nynasham. Po zaglądnięciu w mapę… O matko boska! –pomyślałem. Szwecję w poprzek trza, noc promem do Turku, dalej na kołach… Gdzie on mnie gna? Świat nie torba, nie zginę. Z Göteborga do Nynas, było prawie 500 km. Dojechałem do Falkoping. Coś nie coś na ruszt i do „wora”. Rano, dalej przed siebie. Przez Stockholm do Nynasham. Niewielki bałtycki port utrzymujący połączenia promowe z portami na Bałtyku. Zgłosiłem się do Nordiska, dostałem kwity na prom, który odbijał o godz. 22.00.
Ustawiłem się w kolejce na wskazanym torze. W międzyczasie zjeżdżali się inni kierowcy na ten prom, który stał już przy nabrzeżu. Była to ładna krypa tej linii. Rozpoznałem dawnego koleżkę, który też przyjechał na ten prom. Kilka miesięcy przedtem – jadąc do Szwecji. Stanąłem za Gorzowem (zajazd na górce), żeby coś zjeść. Podjechał Szwed i wszedł do baru. Podszedł do mnie i poprosił o małą pożyczkę, bo nie miał na obiad. Domyślałem się, że panienki – tirówki go oskubały. Zafundowałem mu obiad, zdarzenie zapomniałem. Teraz on powiedział, że się odwdzięczy za moją przysługę. Zapytał mnie czy już pływałem na tej linii? Odpowiedziałem, że to jest moją dziewicza podróż tą linia w ogóle – zgodnie z prawdą. Przed nami cała noc do Turku.
Po wjechaniu na prom – w recepcji dostałem klucz do kabiny. Koleżka wziął kabinę obok. Kazał mi się szybko odświeżyć. „Idziemy na obiad” – zaordynował. Zrobiłem co kazał. Weszliśmy do restauracji. Menu, lepsze jak za króla Sasa. Zastanowiła mnie dość pokaźna ilość pań żeglujących samotnie. Koleżka powiedział, że te panie szukają uciech na falach Bałtyku.