Przyczyny kontroli bywają różne, ale wiadomo, że są typy pojazdów lub ładunków, które zatrzymywane są zdecydowanie częściej niż inne. Choć jak pokazuje ten przypadek z Gdańska, są sytuacją w których kierowca sam się w dużej mierze do tego przyczynia.
Tym razem funkcjonariusze ITD zatrzymali ciężarówkę przewożącą ładunek sypki, a powodem kontroli był materiał wysypujący się z przestrzeni ładunkowej bezpośrednio na jezdnię.
Po zatrzymaniu pojazdu przy punkcie kontroli stan techniczny ciężarówki nie pozostawił wątpliwości co do jego stanu technicznego. Burty przestrzeni ładunkowej były zdeformowane, z licznymi otworami, przez które sypki materiał swobodnie wypadał na drogę. Co więcej, ich zły stan mógł skutkować samoczynnym otwarciem, co stwarzało realne ryzyko wypadku.
Inspektorzy stwierdzili aż 14 usterek technicznych, z czego cztery zostały uznane za niebezpieczne, wykluczające możliwość dalszego poruszania się pojazdu. Wśród nich znalazły się: uszkodzony, cieknący zbiornik paliwa utrzymujący się jedynie na pasie do mocowania ładunku, pęknięcia i korozja elementów nośnych ramy, niesprawne oświetlenie, brak legalizacji tachografu, brak możliwości zapięcia pasów bezpieczeństwa – pojazd nie był w nie wyposażony.
W takich sytuacjach kierowcy często tłumaczą się, że szef „kazał jechać”, ale w tym przypadku nie było miejsca na takie wyjaśnienia, bo kierowca był jednocześnie właścicielem firmy transportowej. To oznacza, że pełna odpowiedzialność za dopuszczenie pojazdu do ruchu spoczywała wyłącznie na nim.
Wobec kierującego, a zarazem przedsiębiorcy, wszczęto postępowanie administracyjne. Dowód rejestracyjny pojazdu został zatrzymany elektronicznie, a ciężarówka została odholowana z miejsca kontroli na naczepie niskopodwoziowej.
Źródło: WITD Gdańsk










