Gołąbki – klasyka, która zawsze smakuje

Gołąbki – klasyka, która zawsze smakuje

Gołąbki to dla mnie jedno z tych dań, które nigdy się nie nudzą. W trasie gotuję różne rzeczy, ale akurat tego na parkingu raczej nie da się zrobić. Dlatego kiedy wracam do domu i mam trochę więcej czasu, często stawiam właśnie na gołąbki. To świetny patent na kilka dni – zjemy z rodziną świeże, a resztę porcjuję i zamrażam. Potem wystarczy zabrać je w trasę, podgrzać i domowy obiad mam gotowy.

Składniki

Na gołąbki:

  • 1 duża główka białej kapusty
  • około 1 kg mięsa mielonego (u mnie najczęściej wieprzowe)
  • 2 woreczki ugotowanego ryżu
  • 2 cebule
  • 3 jajka
  • pęczek koperku
  • bułka tarta
  • słodka papryka
  • sól i pieprz

Na sos pomidorowy:

  • 2 litry passaty pomidorowej
  • sól
  • pieprz
  • odrobina cukru

Przygotowanie

Zaczynam od kapusty. Wycinam głąb i wkładam całą główkę do dużego garnka z wrzątkiem. Liście stopniowo miękną i można je delikatnie oddzielać. Kiedy są już elastyczne, odkładam je do przestudzenia.

W międzyczasie przygotowuję farsz. Na patelni podsmażam na smalcu pokrojoną cebulę, a następnie dodaję mięso mielone. Doprawiam solą, pieprzem i słodką papryką. Gdy mięso się usmaży, przekładam je do dużej miski lub garnka.

Dodaję ugotowany ryż, posiekany koperek, jajka oraz trochę bułki tartej. Całość dokładnie mieszam, aż powstanie zwarta masa. Jeśli farsz wydaje się zbyt luźny, dosypuję jeszcze odrobinę bułki tartej.

Przygotowane liście kapusty rozkładam na desce. Jeśli mają bardzo gruby nerw, delikatnie go ścinam. Na każdy liść nakładam porcję farszu, zawijam boki do środka i zwijam ciasno w klasycznego gołąbka.

Gotowe gołąbki układam w naczyniach żaroodpornych.

Sos

Do garnka wlewam passatę pomidorową. Doprawiam ją solą, pieprzem i szczyptą cukru, żeby złamać kwasowość pomidorów. Sos chwilę gotuję, a następnie polewam nim ułożone w naczyniach gołąbki.

Pieczenie

Naczynia wkładam do piekarnika nagrzanego do 180°C. Piekę około 60–90 minut, aż kapusta będzie miękka, a wierzch lekko się zarumieni. Lubię, kiedy część gołąbków złapie delikatnie przypieczone brzegi – wtedy smakują jeszcze lepiej.

Na koniec

Najlepsze są oczywiście świeżo po wyjęciu z piekarnika, ale równie dobrze sprawdzają się po zamrożeniu. Wystarczy wyjąć porcję dzień wcześniej albo rozmrozić i podgrzać w mikrofalówce. Dzięki temu nawet w trasie mogę zjeść porządny, domowy obiad.

Smacznego! 🚛🍴



Piotr „Smakosz kuchni”

Sprawdź także