Coraz trudniej liczyć na pobłażliwość. Kierowca ciężarówki z 3 promilami błyskawicznie usłyszał wyrok

Coraz trudniej liczyć na pobłażliwość. Kierowca ciężarówki z 3 promilami błyskawicznie usłyszał wyrok

Jeszcze kilka lat temu wielu kierowców wychodziło z założenia, że nawet jeśli zostaną zatrzymani za jazdę po alkoholu, to na finał sprawy będą czekać miesiącami. Dziś coraz częściej rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Przekonał się o tym 45-letni kierowca ciężarówki zatrzymany w środę, 10 czerwca, w powiecie średzkim.

Co istotne, nie wpadł podczas rutynowej kontroli ani specjalnej akcji trzeźwości. O jego zatrzymaniu zdecydowała reakcja świadka, który zauważył niepokojące zachowanie ciężarówki na drodze.

Jechał slalomem. Świadek nie pozostał obojętny

Z policyjnych informacji wynika, że zgłoszenie wpłynęło do dyżurnego tuż przed godziną 18. Świadek poinformował, że kierowca samochodu ciężarowego porusza się drogą krajową nr 11 w sposób mogący wskazywać na stan nietrzeźwości. Według relacji ciężarówka jechała slalomem, stwarzając zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

Na miejsce skierowano patrol ruchu drogowego. Policjanci zatrzymali pojazd w Brodowie, a przeprowadzone badanie nie pozostawiło żadnych wątpliwości.

Trzy promile w środku tygodnia

Alkomat wykazał około 3 promile alkoholu w organizmie kierowcy.

To wynik, który trudno uznać za efekt przypadku czy „jednego piwa do obiadu”. Tym bardziej że do zatrzymania doszło w środę około godziny 18, a więc w zwykły dzień pracy, gdy na drogach nie brakuje samochodów osobowych, dostawczych i ciężarowych.

W tym przypadku nie doszło do tragedii wyłącznie dlatego, że ktoś zareagował odpowiednio wcześnie.

Coraz więcej zgłoszeń od świadków

Ta sprawa pokazuje coś jeszcze. Coraz częściej nietrzeźwi kierowcy wpadają nie podczas kontroli drogowych, lecz dzięki zgłoszeniom osób postronnych.

Reagują nie tylko kierowcy obserwujący niebezpieczne zachowania na drogach. Zdarza się również, że informacje o nietrzeźwych kierowcach przekazują pracownicy baz transportowych, magazynów czy terminali, którzy zauważają, że ktoś zamierza wyjechać w trasę po alkoholu.

Społeczne przyzwolenie na takie zachowania jest dziś zdecydowanie mniejsze niż jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że jeden telefon może zapobiec tragedii.

Szybki proces i konkretny wyrok

45-letni mieszkaniec województwa podkarpackiego został zatrzymany, a jego sprawa trafiła do sądu w trybie przyspieszonym.

To właśnie ten element powinien zwrócić uwagę wszystkich, którzy nadal sądzą, że podobne sprawy będą ciągnęły się miesiącami lub latami. Coraz częściej od zatrzymania do wyroku mija zaledwie krótki czas.

Sąd orzekł wobec kierowcy karę 8 miesięcy pozbawienia wolności. Dodatkowo mężczyzna musi wpłacić 5 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, zapłacić 20 tys. zł nawiązki na rzecz Skarbu Państwa oraz przez 4 lata nie będzie mógł prowadzić żadnych pojazdów mechanicznych.

Na szczęście to wciąż wyjątki

Choć podobne przypadki budzą ogromne emocje, warto pamiętać, że nie są one codziennością w branży transportowej. Wbrew obiegowym opiniom zawodowi kierowcy nie należą do grup, które nagminnie prowadzą pojazdy pod wpływem alkoholu.

Tym bardziej każdy taki przypadek zwraca uwagę i pokazuje, że nawet wielotonowy zestaw nie daje anonimowości. Dziś ryzyko zatrzymania nie ogranicza się wyłącznie do policyjnej kontroli. Czasami wystarczy jeden świadek, który uzna, że dalsza jazda takiego kierowcy stanowi zagrożenie dla innych.

Sprawdź także