Każda kontrola policyjna związana z popełnieniem wykroczenia drogowego wiąże się z mandatem i nałożeniem punktów karnych na kierującego. Mimo że od 17 września 2023 r., kasują się one po roku, a nie jak to było poprzednio, po dwóch latach, nadal dla kierowców zawodowych stanowią one problem, bo w bliższej czy dalszej przyszłości mogą skutkować zatrzymaniem prawa jazdy. I dlatego nadal są kierujący, którzy chcą w swoisty sposób rozwiązać ten problem, nie zdając sobie sprawy, że działając w ten sposób pakują się w poważne kłopoty.
A tak właśnie było w przypadku kierowcy ciężarówki, który na 116 km autostrady A4 popełnił wykroczenie polegające na niedostosowaniu się do znaku poziomego B-26 „zakaz wyprzedzania przez pojazdy ciężarowe”. Należy w tym miejscu nadmienić, że kierowca pojazdu o DMC powyżej 3,5 tony, który zignoruje ten znak i zdecyduje się na wyprzedzanie na danym odcinku drogi, popełnia wykroczenie, które w taryfikatorze mandatów „wyceniono” na 1000 zł grzywny (2000 zł w przypadku recydywy) i 15 punktów karnych.
Mieszkaniec Piaseczna postanowił więc załatwić tę sprawę „po swojemu”, czyli wręczając funkcjonariuszom 300 zł w zamian za odstąpienie od czynności służbowych. Mężczyzna prawdopodobnie nie widział, że decydując się na tek krok popełnia przestępstwo określone w art. 299 KK § 3, w którym czytamy, że: „Jeżeli sprawca czynu działa, aby skłonić osobę pełniącą funkcję publiczną do naruszenia przepisów prawa lub udziela albo obiecuje udzielić takiej osobie korzyści majątkowej lub osobistej za naruszenie przepisów prawa, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
W efekcie 54-latek został zatrzymany i trafił do policyjnej celi.
Źródło: Policja










