Podwójne dno skrzynek i podwójne dno całej sprawy. Skoro kierowca usłyszał zarzuty, to funkcjonariusze musieli mieć mocne dowody

Podwójne dno skrzynek i podwójne dno całej sprawy. Skoro kierowca usłyszał zarzuty, to funkcjonariusze musieli mieć mocne dowody

Podlaska Krajowa Administracja Skarbowa znów ma na koncie spektakularne uderzenie w przemytników. Na przejściu granicznym w Budzisku funkcjonariusze zatrzymali gruzińską ciężarówkę przewożącą – zgodnie z dokumentami – skrzynki z natką pietruszki. Jednak, jak pokazało już kilka wcześniejszych przypadków, które opisywaliśmy na e-truckbus.pl, w tym regionie „zielone” ładunki potrafią kryć wyjątkowo „dymiące” sekrety.

Przypomnijmy:

  • w jednym z ostatnich przypadków papierosy ukryte były wśród legalnego towaru, a kierowca „znowu znalazł się na celowniku”,
  • na S61 zatrzymano kierowcę przewożącego podróbki tak dobrze wykonane, że trudno było je rozpoznać, a zarzuty postawiono mimo jego tłumaczeń.

Tym razem również nie obyło się bez niespodzianki. Ciężarówka została skierowana na skaner RTG, a obraz z urządzenia jednoznacznie pokazał nieprawidłowości wewnątrz skrzynek. Szczegółowa rewizja potwierdziła przypuszczenia: drewniane spody były specjalnie przygotowane i wyposażone w podwójne dno, w którym ukryto blisko 50 tys. paczek papierosów z białoruskimi znakami akcyzy. W operacji brała udział także Hera – belgijski owczarek, który kolejny raz udowodnił swoją skuteczność.

Łączna wartość rynkowa zabezpieczonej kontrabandy to ponad 850 tys. zł.

A jednak zarzuty usłyszał kierowca. Dlaczego?

I tu pojawia się kluczowe pytanie, które coraz częściej przewija się również w komentarzach naszych Czytelników: Skoro kierowca zwykle nie produkuje tajnych schowków, nie przerabia skrzynek, a naczepę dostaje „gotową do jazdy”, to na jakiej podstawie stawia mu się zarzuty?

W sprawach, o których pisaliśmy wcześniej – zarówno w Budzisku, jak i na S61 – widzieliśmy już pewną prawidłowość. Funkcjonariusze nie opierają się wyłącznie na tym, że w naczepie coś znaleziono. Żeby prokuratura postawiła kierowcy zarzuty, muszą istnieć dodatkowe przesłanki. Mogą to być m.in.:

  • niespójności w dokumentach przewozowych lub brak rzetelnych danych o załadunku,
  • nieprawidłowy lub podejrzany przebieg trasy,
  • ślady ingerencji w ładunek, które mógł zauważyć kierowca przed wyjazdem,
  • zachowanie kierowcy podczas kontroli (nerwowość, sprzeczne informacje),
  • dowody z monitoringu, GPS-u lub wcześniejsze epizody, które łączą go z podobnymi procederami,
  • ustalenia operacyjne, o których funkcjonariusze nie informują publicznie.

Nie twierdzimy, że tak było w tym przypadku – to wyjaśni dopiero sąd. Jednak fakt, że 40-letni obywatel Azerbejdżanu usłyszał zarzuty z kodeksu karnego skarbowego, świadczy o tym, że musiało pojawić się coś więcej niż tylko przemycone paczki w naczepie.

Gdyby faktycznie kierowca nie miał żadnej wiedzy o dodatkowej zawartości skrzynek, postępowanie najczęściej zatrzymywałoby się na etapie przesłuchania. Tymczasem prokuratura widzi tu podstawy do odpowiedzialności karnej.

Co dalej?

Kierowca odpowie przed sądem. Grozi mu grzywna lub kara pozbawienia wolności do 5 lat.
Kontrabanda trafi do magazynów dowodowych KAS, a ciężarówka – jak w wielu podobnych przypadkach – może zostać zabezpieczona na poczet przyszłych kar.

Budzisko po raz kolejny pokazuje, że jest strategicznym punktem walki z przemytem. A my, niestety, pewnie jeszcze nieraz wrócimy do podobnych historii – i nieraz zadamy to samo pytanie: na ile kierowca był wykonawcą, a na ile tylko pionkiem w cudzej grze?

Źródło: IAS Białystok

Sprawdź także