Wieźli towar objęty sankcjami do Rosji. Co wiedział przewoźnik, a co kierowca?

Wieźli towar objęty sankcjami do Rosji. Co wiedział przewoźnik, a co kierowca?

Transport 67 płyt kamiennych z wapienia miał trafić do Rosji. Zanim jednak ciężarówka przekroczyła granicę, została skontrolowana przez funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej w Koroszczynie. W trakcie kontroli okazało się, że przewożony ładunek znajduje się na liście towarów objętych unijnymi sankcjami. Sprawa rodzi jednak pytania nie tylko o sam towar, ale również o wiedzę i odpowiedzialność uczestników przewozu.

Kontrola zakończyła transport

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Oddziału Celnego w Koroszczynie skontrolowali samochód ciężarowy zmierzający do Rosji. Z dokumentów przewozowych wynikało, że pojazd przewozi 67 płyt kamiennych wykonanych z wapienia.

Podczas weryfikacji zgłoszenia celnego ustalono jednak, że pochodzący z Bułgarii kamień jest objęty ograniczeniami wynikającymi z unijnych sankcji wobec Rosji. W efekcie dalszy przewóz nie był możliwy.

Towar został zatrzymany, a postępowanie w sprawie naruszenia przepisów sankcyjnych prowadzi Lubelski Urząd Celno-Skarbowy w Białej Podlaskiej.

Dlaczego przewóz był zabroniony?

Podstawę zatrzymania stanowią przepisy Rozporządzenia Rady (UE) nr 833/2014 dotyczącego środków ograniczających wobec Rosji. Przepisy te zakazują sprzedaży, dostarczania, przekazywania lub eksportu określonych grup towarów, które mogłyby przyczyniać się do zwiększenia potencjału przemysłowego Rosji. Właśnie do tej kategorii zaliczono transportowany kamień wapienny.

Choć dla wielu kierowców czy przedsiębiorców taki ładunek może wyglądać jak zwykły materiał budowlany, jego eksport do Rosji jest obecnie objęty zakazem.

Co wiedział kierowca?

To pytanie pojawia się niemal zawsze przy podobnych sprawach. Komunikat służb nie wskazuje, aby kierowca świadomie uczestniczył w próbie naruszenia przepisów. Nie wiadomo również, jaki zakres informacji posiadał na temat przewożonego towaru.

W praktyce kierowca najczęściej realizuje zlecenie na podstawie dokumentów przygotowanych przez spedytora, załadowcę lub przewoźnika. Nie zawsze ma możliwość samodzielnej oceny, czy dany produkt znajduje się na liście towarów objętych sankcjami.

Nie zmienia to jednak faktu, że podczas kontroli to właśnie kierowca jako pierwszy styka się ze służbami i często musi wyjaśniać okoliczności przewozu oraz przedstawiać dokumentację dotyczącą ładunku.

A przewoźnik?

Znacznie ciekawszy z punktu widzenia branży transportowej wydaje się wątek odpowiedzialności przewoźnika.

Od momentu wprowadzenia kolejnych pakietów sankcji firmy realizujące przewozy na kierunku wschodnim muszą zachowywać szczególną ostrożność. Dotyczy to nie tylko odbiorców i kontrahentów, ale również rodzaju przewożonych towarów.

Oczywiście sam fakt zatrzymania transportu nie oznacza jeszcze, że przewoźnik działał świadomie. Możliwe są różne scenariusze – od błędów w dokumentacji po niepełne informacje przekazane przez zleceniodawcę. Wyjaśnienie tych okoliczności należy do organów prowadzących postępowanie.

Przypadek z Koroszczyna pokazuje jednak, że nawet pozornie zwykły ładunek może zostać uznany za towar sankcyjny, a konsekwencje takiej sytuacji mogą dotknąć wszystkich uczestników łańcucha transportowego.

Coraz więcej kontroli pod kątem sankcji

Od początku wojny w Ukrainie służby graniczne znacznie zwiększyły liczbę kontroli związanych z przestrzeganiem unijnych sankcji wobec Rosji. Dla przewoźników oznacza to konieczność jeszcze dokładniejszej weryfikacji realizowanych zleceń. Dziś nie wystarczy już sprawdzić masy ładunku, dokumentów przewozowych czy terminów dostawy. Równie ważne staje się ustalenie, czy przewożony towar może legalnie trafić do kraju objętego ograniczeniami.

Transport zatrzymany w Koroszczynie jest kolejnym sygnałem, że służby bardzo dokładnie przyglądają się przewozom kierowanym na Wschód. A pytanie o to, kto i co wiedział o przewożonym ładunku, często okazuje się równie istotne jak sam towar znajdujący się na naczepie.

Źródło: IAS Lublin

Sprawdź także