Śmiertelny wypadek w Niemojkach ponownie rozpali dyskusję wśród kierowców. Jedni już twierdzą, że kierowca ciężarówki „zajechał drogę”, inni przekonują, że winny jest kierowca Audi. Problem w tym, że przepisy nie pozostawiają w tej kwestii aż tak dużego pola do interpretacji, jak mogłoby się wydawać.
Do tragedii doszło na drodze krajowej nr 19. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, 36-letni mieszkaniec powiatu siedleckiego kierujący Audi jechał w kierunku Łosic i rozpoczął wyprzedzanie kilku pojazdów. W tym samym czasie 51-letni kierowca ciężarowej Scanii wykonywał manewr skrętu w lewo.
Audi uderzyło w prawy tylny narożnik naczepy, po czym zjechało z drogi i z ogromną siłą uderzyło w przydrożne drzewo. Kierowca samochodu osobowego zginął na miejscu. Kierowca ciężarówki był trzeźwy i nie odniósł obrażeń.
To jednak nie koniec tej historii.
Czy ciężarówka miała obowiązek przepuścić Audi?
To pytanie pojawia się niemal pod każdym artykułem dotyczącym podobnych wypadków. Wielu kierowców jest przekonanych, że skręcający w lewo zawsze musi ustąpić pierwszeństwa wszystkim uczestnikom ruchu, również tym, którzy właśnie rozpoczęli jego wyprzedzanie.
Nie do końca.
Prawo o ruchu drogowym mówi wprost, że pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo nie wolno wyprzedzać z lewej strony. Taki manewr może odbywać się jedynie z prawej strony, jeśli pozwalają na to warunki.
To oznacza, że jeśli kierowca ciężarówki odpowiednio wcześniej włączył kierunkowskaz i prawidłowo przygotował się do skrętu, kierowca jadący za nim nie powinien rozpoczynać wyprzedzania z lewej strony.
Zdjęcie z miejsca wypadku mówi jedno…
Na opublikowanej fotografii widać, że zestaw ciężarowy znajduje się już w trakcie wykonywania skrętu w lewo, a uszkodzenia – zgodnie z informacją policji – powstały w tylnej części naczepy.
To bardzo istotny szczegół.
Jeżeli rzeczywiście doszło do uderzenia w prawy tylny narożnik naczepy, może to oznaczać, że ciężarówka była już zaawansowana w wykonywaniu manewru. Nie jest to jednak dowód przesądzający o winie. Ostateczną odpowiedź dadzą dopiero opinie biegłych, którzy sprawdzą między innymi moment rozpoczęcia skrętu, tor jazdy obu pojazdów, prędkość Audi oraz to, kiedy kierowca ciężarówki włączył kierunkowskaz.
Ale uwaga. Kierowca ciężarówki również nie jest zwolniony z obowiązków
To, że przepisy zabraniają wyprzedzania pojazdu skręcającego w lewo, nie oznacza automatycznie, że kierowca ciężarówki nie mógł popełnić błędu.
Każdy kierowca wykonujący skręt w lewo ma obowiązek zachować szczególną ostrożność, odpowiednio wcześniej zasygnalizować manewr i upewnić się, że może wykonać go bezpiecznie.
Jeżeli kierunkowskaz został włączony zbyt późno albo skręt rozpoczął się gwałtownie, ocena odpowiedzialności może wyglądać zupełnie inaczej.
Jest jeszcze wyrok Sądu Najwyższego
Co ciekawe, Sąd Najwyższy w jednym z najnowszych orzeczeń zwrócił uwagę, że przepisy nie nakładają na kierowcę skręcającego w lewo obowiązku ciągłego obserwowania, czy ktoś właśnie rozpoczął jego wyprzedzanie. Obowiązek bezpiecznego wykonania manewru wyprzedzania spoczywa przede wszystkim na kierowcy, który decyduje się wyprzedzać.
To orzeczenie może mieć znaczenie również w podobnych sprawach, choć oczywiście każda z nich oceniana jest indywidualnie.
Internet już wydał wyrok. Śledczy jeszcze nie
Po każdym takim wypadku media społecznościowe błyskawicznie wskazują winnego. Problem w tym, że śledczy patrzą na fakty, a nie emocje.
Na razie wiadomo jedynie, że doszło do tragicznego zderzenia podczas jednoczesnego wykonywania dwóch manewrów. O tym, kto naruszył przepisy i czyja decyzja doprowadziła do śmierci 36-letniego kierowcy Audi, zdecyduje prowadzone postępowanie.
Jedno jest jednak pewne. To kolejny tragiczny przykład, że wyprzedzanie kilku pojazdów jednocześnie w chwili, gdy którykolwiek z nich może skręcać w lewo, jest jednym z najbardziej ryzykownych manewrów na drodze. A jego skutki bywają nieodwracalne.
Źródło: Policja










