Kontrola ITD została sprowokowana zignorowaniem zakazu. Funkcjonariusze ujawnili jazdę bez karty, cofnięty czas w tachografie i poważne problemy ze stanem technicznym

Kontrola ITD została sprowokowana zignorowaniem zakazu. Funkcjonariusze ujawnili jazdę bez karty, cofnięty czas w tachografie i poważne problemy ze stanem technicznym

Jedno zignorowane oznakowanie drogowe wystarczyło, aby kierowca 40-tonowego zestawu zwrócił na siebie uwagę inspektorów Inspekcji Transportu Drogowego. To, co początkowo zapowiadało się na kontrolę związaną z naruszeniem przepisów ruchu drogowego, szybko przerodziło się w ujawnienie znacznie poważniejszych nieprawidłowości. Jazda bez karty kierowcy, przestawiony czas w tachografie, naruszenia norm czasu pracy oraz naczepa, która od wielu miesięcy nie powinna poruszać się po drogach publicznych.

Sam sprowokował kontrolę

Do zdarzenia doszło 18 lipca na skrzyżowaniu drogi wojewódzkiej z drogą powiatową w miejscowości Many w powiecie piaseczyńskim. Kierowca ciągnika siodłowego z naczepą, należącego do polskiego przedsiębiorcy i wykonującego krajowy przewóz napojów, zignorował znak zakazu wjazdu pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 20 ton.

To właśnie ten manewr sprawił, że został zatrzymany przez patrol ITD. Inspektorzy prowadzili w tym miejscu działania nieprzypadkowo. Była to odpowiedź na skargi mieszkańców, którzy od dłuższego czasu zwracali uwagę na ciężarówki korzystające z dróg objętych zakazem.

Można więc powiedzieć, że kierowca sam sprowokował kontrolę. Gdyby zastosował się do oznakowania, być może inspektorzy nigdy nie mieliby okazji zajrzeć do jego tachografu.

W tachografie wyszło znacznie więcej

Kontrola urządzenia rejestrującego pokazała, że problemy są znacznie poważniejsze niż samo zignorowanie znaku drogowego.

Inspektorzy stwierdzili brak aktualnej kalibracji tachografu. Dodatkowo czas w urządzeniu został przestawiony wstecz o 18 godzin i 50 minut. Przedsiębiorca nie pobrał również danych z tachografu i karty kierowcy w wymaganym terminie. Najpoważniejsze ustalenia dotyczyły jednak jazdy bez karty kierowcy. Analiza zapisów wykazała, że 16 lipca kierowca przejechał blisko 200 kilometrów bez zalogowanej karty. W tym czasie tachograf nie rejestrował jego aktywności, prędkości ani przebytej drogi.

Na tym nie koniec. ITD ujawniła również przekroczenie maksymalnego czasu prowadzenia pojazdu bez wymaganej przerwy o 39 minut oraz skrócenie dziennego odpoczynku o 37 minut.

Dlaczego kierowca jechał bez karty?

To kolejna kontrola, po której nasuwa się pytanie, którego prawdopodobnie nigdy nie poznamy. Czy była to wyłącznie inicjatywa kierowcy? A może zrobił to za wiedzą lub wręcz na polecenie pracodawcy? Nie da się tego dziś rozstrzygnąć.

Warto jednak przypomnieć, że tachograf nie został wymyślony po to, aby utrudniać życie kierowcom. Jego podstawowym zadaniem jest kontrolowanie czasu pracy i odpoczynku, a przede wszystkim ochrona kierowców przed nadmiernym wykorzystywaniem i zmuszaniem do jazdy ponad obowiązujące limity.

Na szczęście przypadków świadomego manipulowania zapisami tachografów jest dziś znacznie mniej niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Nadal jednak zdarzają się kierowcy i przedsiębiorcy, którzy decydują się na takie ryzyko.

Tym razem obyło się bez zatrzymania prawa jazdy

Dla kierowcy można mówić o sporym szczęściu w nieszczęściu.

Choć przejazd bez karty należy do najpoważniejszych naruszeń związanych z obsługą tachografu, w tym przypadku inspektorzy nie mieli podstaw do zatrzymania prawa jazdy na trzy miesiące. Powód był jeden – jazda bez karty miała miejsce poza bieżącym dziennym okresem prowadzenia pojazdu.

To pokazuje, że o zastosowaniu tego środka decydują nie tylko same okoliczności naruszenia, ale również moment, w którym zostało ono popełnione.

Naczepa od dawna nie powinna wyjechać na drogę

Problemy nie kończyły się na tachografie.

Podczas kontroli okazało się, że okresowe badanie techniczne naczepy utraciło ważność już 4 października 2025 roku. Inspektorzy stwierdzili również nadmiernie zużyte opony, uszkodzony klosz lampy mający wpływ na emitowane światło oraz nieprawidłowości dotyczące obowiązkowych elementów odblaskowych.

W konsekwencji elektronicznie zatrzymano dowód rejestracyjny naczepy.

Kierowca dostał mandaty, firma odpowie przed ITD

Kontrola zakończyła się nałożeniem na kierowcę czterech mandatów karnych.

To jednak nie koniec sprawy. Za naruszenia przepisów ustawy o transporcie drogowym wszczęte zostaną postępowania administracyjne wobec przedsiębiorcy oraz osoby zarządzającej transportem w firmie. To właśnie oni mogą ponieść finansowe konsekwencje stwierdzonych podczas kontroli naruszeń.

Ta historia po raz kolejny pokazuje, że czasami wystarczy jedno, z pozoru niewielkie wykroczenie, aby uruchomić lawinę zdarzeń. Zignorowany znak drogowy doprowadził do kontroli, która ujawniła problemy znacznie poważniejsze niż sam nieuprawniony wjazd. I właśnie dlatego kierowcy zawodowi powinni pamiętać, że nawet pozornie drobne naruszenie może skończyć się znacznie większymi konsekwencjami.

Źródło: WITD Radom

Sprawdź także