Współczesny transport coraz częściej korzysta z technologii, które pozwalają przewoźnikom kontrolować pojazdy i ładunki niemal na każdym etapie trasy. Monitoring GPS, telematyka, dane o położeniu zestawu czy systemy kontroli pracy pojazdu pomagają zwiększać bezpieczeństwo i szybko reagować na nieprawidłowości. Problem w tym, że część przestępców próbuje ominąć te zabezpieczenia, zanim ciężarówka w ogóle ruszy w trasę.
Fałszywy przewoźnik może odebrać prawdziwy ładunek
Klasyczny napad na ciężarówkę wygląda tak, jak na naszym zdjęciu. Zestaw zatrzymuje się na trasie, pojawiają się napastnicy i dochodzi do siłowego przejęcia towaru.
Przestępcy mają jednak znacznie mniej ryzykowny sposób działania. Zamiast atakować ciężarówkę, mogą najpierw zaatakować dane albo tożsamość firmy. Następnie występują jako legalny przewoźnik i przyjmują zlecenie transportowe.
Dla nadawcy wszystko może wyglądać normalnie. Pojawia się firma, kierowca, dokumenty i ustalony termin odbioru. Towar trafia na naczepę, a zestaw rusza w trasę. Dopiero później okazuje się, że przewoźnik nie był tym, za kogo się podawał.
TAPA EMEA wskazuje na rosnące zagrożenie związane z oszustwami transportowymi i fałszywymi przewoźnikami. Organizacja zwraca uwagę na wykorzystywanie skradzionych danych, podszywanie się pod istniejące przedsiębiorstwa oraz inne metody pozwalające przejąć transport bez fizycznego ataku na pojazd.
Jak działa fałszywy przewoźnik?
Jednym ze sposobów działania przestępców jest wykorzystanie danych prawdziwego przedsiębiorstwa.
Mogą skopiować stronę internetową firmy, wykorzystać podobny adres e-mail albo posłużyć się skradzionymi dokumentami. Mogą również stworzyć fikcyjne przedsiębiorstwo, które na pierwszy rzut oka wygląda jak normalny przewoźnik.
Fałszywy przewoźnik może mieć nazwę podobną do prawdziwej firmy. Może korzystać z podobnej domeny internetowej. Może też posługiwać się dokumentami, które mają potwierdzić jego wiarygodność.
TAPA zwraca uwagę między innymi na tzw. look-alike domains, czyli adresy internetowe bardzo podobne do prawdziwych domen. Przestępcy mogą również wykorzystywać fałszywe dokumenty ubezpieczeniowe oraz inne materiały mające uwiarygodnić ich działalność.
Problem polega na tym, że osoba zlecająca transport może sprawdzić firmę i nadal dojść do błędnego wniosku.
Giełda transportowa też może być celem
Szczególne znaczenie mają internetowe giełdy transportowe. Łączą one nadawców, spedytorów i przewoźników, ale jednocześnie zawierają informacje, które mogą zainteresować przestępców.
TAPA zwraca uwagę na ryzyko związane z fałszywymi przewoźnikami pojawiającymi się na platformach transportowych. Organizacja zaleca dokładniejszą weryfikację użytkowników oraz danych firm.
Nie chodzi oczywiście o to, że każda giełda transportowa jest źródłem zagrożenia. Problem pojawia się wtedy, gdy przestępca wykorzystuje legalnie działającą platformę do zdobycia informacji albo podszycia się pod istniejącego przewoźnika.
Wtedy oszustwo cyfrowe może zakończyć się całkowicie fizyczną stratą ładunku.
Kierowca może nie wiedzieć, co naprawdę dzieje się z transportem
To właśnie tutaj pojawia się ważne pytanie z punktu widzenia kierowcy zawodowego.
Co ma zrobić kierowca, który dostał normalne zlecenie, otrzymał adres załadunku i przyjechał po towar? Jeżeli ktoś wcześniej podszył się pod przewoźnika, kierowca może nie mieć świadomości, że uczestniczy w oszustwie. Wykonuje polecenie przekazane przez firmę, dla której pracuje albo z którą współpracuje.
Towar zostaje wydany. Dokumenty mogą wyglądać prawidłowo. Nikt nie napada na kierowcę i nikt nie wyłamuje drzwi naczepy.
Z punktu widzenia magazynu transport również może wyglądać jak każdy inny. Dopiero później może się okazać, że ładunek nigdy nie dotrze do prawdziwego odbiorcy. To pokazuje, że bezpieczeństwo transportu nie zaczyna się dopiero w chwili wyjazdu zestawu z magazynu. Część ryzyka pojawia się znacznie wcześniej, podczas wyboru przewoźnika i przekazywania informacji o zleceniu.
Pisaliśmy już o sytuacjach, w których odpowiedzialność za ładunek nie może automatycznie spaść na kierowcę.
Warto również pamiętać o innym aspekcie kontroli ładunku i dokumentacji.
Fałszywy przewoźnik może wykorzystać prawdziwą firmę
Przestępca nie zawsze musi tworzyć całą fikcyjną działalność.
Może spróbować wykorzystać dane prawdziwej firmy. Jeżeli zdobędzie informacje pozwalające wiarygodnie przedstawić się jako konkretny przewoźnik, zleceniodawca może nie zauważyć oszustwa.
Jeszcze większym problemem staje się przejęcie dostępu do kont lub poczty elektronicznej. Wtedy przestępca może próbować prowadzić korespondencję z wykorzystaniem istniejącej relacji biznesowej.
Dlatego ochrona ładunku nie może ograniczać się do zamków, plomb, monitoringu GPS czy bezpiecznego parkingu. Równie ważna jest weryfikacja przewoźnika, danych kontaktowych i informacji przekazywanych przed rozpoczęciem transportu.
Jedna literówka może mieć znaczenie
W przypadku oszustwa różnica między prawdziwym a fałszywym adresem może być bardzo niewielka.
Zamiast prawidłowej domeny może pojawić się adres różniący się jednym znakiem. Podobnie może wyglądać adres poczty elektronicznej. Wiadomość może trafić do właściwej osoby, wyglądać profesjonalnie i zawierać wszystkie informacje dotyczące transportu. Dla pracownika organizującego przewóz taka wiadomość może nie wzbudzić żadnych podejrzeń.
Dlatego TAPA zaleca ciągłą weryfikację przewoźników, kierowców oraz danych kontaktowych. Szczególne znaczenie mają nawet drobne zmiany w adresach e-mail czy numerach telefonów. To ważne również przy współpracy z firmą, którą znamy od dawna.
Oszuści nie muszą przecież od razu stworzyć nowej tożsamości. Mogą próbować przejąć istniejącą relację albo zmienić dane kontaktowe wykorzystywane przy kolejnym zleceniu.
Zmiana miejsca dostawy powinna zapalić lampkę
Podejrzenia powinny wzbudzić również nietypowe zmiany dotyczące transportu.
Może chodzić o nagłą zmianę miejsca dostawy, inny numer telefonu, nowe dane kontaktowe, zmianę trasy albo inne odstępstwo od wcześniejszych ustaleń.
Nie każda taka zmiana oznacza oczywiście próbę kradzieży. Jeżeli jednak pojawia się ich kilka jednocześnie, warto zatrzymać się i ponownie sprawdzić informacje.
Właśnie dlatego weryfikacja danych nie powinna kończyć się w momencie przyjęcia zlecenia. Każda istotna zmiana powinna zostać sprawdzona innym, niezależnym kanałem komunikacji.
Klasyczne kradzieże nadal są problemem
Rozwój oszustw cyfrowych nie oznacza, że zniknęły tradycyjne kradzieże.
TAPA nadal odnotowuje włamania do pojazdów i obiektów logistycznych. Nadal znaczenie mają bezpieczne parkingi, właściwe planowanie trasy oraz monitoring zestawu.
Zmienia się jednak sposób, w jaki przestępcy mogą rozpocząć cały proceder. Pierwszym celem może być komputer, skrzynka mailowa, konto na platformie transportowej albo baza danych. Ciężarówka może nawet nie znajdować się jeszcze na trasie.
Najpierw informacja, później ładunek
To właśnie informacja staje się jednym z najważniejszych elementów bezpieczeństwa transportu.
Kto zna rodzaj ładunku, miejsce załadunku, termin odbioru, miejsce dostawy i dane przewoźnika, ten może uzyskać informacje potrzebne do przygotowania przestępstwa. Jeżeli na tym etapie ktoś zaakceptuje fałszywego przewoźnika, późniejsze zabezpieczenia mogą niewiele pomóc. Towar może bowiem zostać wydany dobrowolnie osobie, która od początku nie miała zamiaru realizować transportu.
Z drugiej strony warto pamiętać o tym, co nadal działa. Skoro przestępcy coraz częściej próbują wykorzystać komputery, dane i fałszywe tożsamości, może na razie warto zostać trochę tradycjonalistą. Monitoring GPS, telematyka, kontrola trasy, kontakt z kierowcą i sprawdzone procedury nie zastąpią weryfikacji kontrahenta, ale nadal są ważnym elementem ochrony pojazdu i ładunku.
Bo nawet jeśli złodziej zaczyna dzisiaj od komputera, towar nadal musi ostatecznie znaleźć się w ciężarówce. A wtedy dobrze wiedzieć, gdzie ta ciężarówka jest.
Źródło: TAPA EMEA, fot. poglądowa










