Makaron z boczkiem, kiełbasą i serem. Piotr „Smakosz kuchni” ponownie gotuje na parkingu

Makaron z boczkiem, kiełbasą i serem. Piotr „Smakosz kuchni” ponownie gotuje na parkingu

Witam wszystkich ponownie. Dziś chciałbym zaproponować Wam prosty i konkretny makaron z boczkiem, który można bez większego problemu przygotować na parkingu. Nie potrzeba tutaj żadnych wymyślnych urządzeń ani wielu garnków. Wystarczy patelnia, butla gazowa i kilka składników, które można spokojnie zabrać ze sobą w trasę.

Dzisiaj będzie makaron z boczkiem, kiełbasą, serem i przyprawami. Danie jest sycące, dobrze sprawdzi się po kilku godzinach jazdy i, co też jest ważne dla kierowcy, można przygotować go więcej i część zostawić na następny dzień.

Co będzie potrzebne?

Jeżeli chodzi o składniki, będziemy potrzebować:

  • makaron spaghetti lub inny długi makaron,
  • boczek,
  • kiełbasę,
  • ser żółty,
  • trochę śmietanki lub innego składnika do przygotowania sosu,
  • pomidory suszone lub świeże, według tego, co akurat mamy pod ręką,
  • przyprawy – u mnie przede wszystkim zioła, pieprz i odrobina papryki,
  • trochę oleju lub tłuszczu, jeżeli boczek jest chudy.

Nie podaję tutaj aptekarskich ilości, bo wiadomo, jak to jest w trasie. Jeden kierowca zrobi porcję dla siebie, drugi od razu przygotuje więcej, żeby było również na później. Najważniejsze, żeby składników było tyle, żeby wszystko dobrze połączyć.

Ja przygotowuję to w ten sposób

Najpierw na patelnię trafia pokrojony boczek. Smażę go na butli gazowej, aż zacznie się porządnie rumienić i wytopi trochę tłuszczu.

Potem dorzucam pokrojoną kiełbasę. Wszystko razem chwilę smażę, żeby kiełbasa również złapała kolor i smak.

W międzyczasie gotuję makaron. Jeżeli mam tylko jedną patelnię i garnek, trzeba sobie oczywiście odpowiednio wszystko rozplanować, ale w trasie człowiek szybko dochodzi do wprawy.

Do podsmażonego boczku i kiełbasy dodaję przyprawy oraz pomidory. Następnie dokładam ugotowany makaron i wszystko dokładnie mieszam. Na koniec dodaję składnik, który tworzy kremową konsystencję, a na samym końcu sporą porcję startego sera.

Teraz trzeba już tylko wszystko dobrze wymieszać i chwilę podgrzać. Ser zaczyna się rozpuszczać, sos oblepia makaron, a na patelni robi się naprawdę konkretny posiłek.

Na talerzu można jeszcze posypać całość świeżym koperkiem i szczypiorkiem. Ja właśnie tak zrobiłem.

Dobre na parkingu i na następny dzień

Ktoś może powiedzieć: dobre, niedobre, za dużo sera, za dużo boczku – wiadomo, kwestia gustu. Ja uważam, że takie dania mają w trasie jedną dużą zaletę: są proste, sycące i można je zrobić praktycznie wszędzie, gdzie mamy możliwość bezpiecznie użyć kuchenki na butlę gazową.

No i można przygotować trochę większą porcję. Jeżeli zostanie nam makaron, nie trzeba go wyrzucać. Po ostygnięciu wystarczy przełożyć go do zamykanego pojemnika i schować do lodówki. Następnego dnia można go spokojnie podgrzać.

W trasie takie rozwiązania są dla mnie najlepsze. Nie trzeba codziennie kombinować z nowym obiadem. Raz człowiek trochę dłużej postoi przy patelni, a później ma gotowy posiłek na kolejny dzień.

A jak ktoś lubi bardziej pikantne jedzenie, może oczywiście dorzucić trochę ostrej papryki albo chili. Tutaj już każdy może zrobić po swojemu.

Smacznego i szerokości!

Piotr „Smakosz Kuchni

Sprawdź także