Kierowca ciężarówki bez prawa jazdy został zatrzymany przez łomżyńskich policjantów. 56-latek prowadził ciężarowego Renaulta, mimo że wcześniej stracił uprawnienia do kierowania. Policjantom tłumaczył, że nie miał pieniędzy na wykonanie wymaganych badań. Dlatego po prostu nadal jeździł.
Kontrola miała miejsce w Chomentowie. Kierowca był trzeźwy. Problem pojawił się podczas sprawdzania jego uprawnień.
Prawo jazdy zatrzymane po alkoholu
Policjanci ustalili, że mężczyzna stracił prawo jazdy w czerwcu 2025 roku. Decyzję w tej sprawie wydał Starosta Piaseczyński po tym, jak kierowca został zatrzymany za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu.
Po upływie 12 miesięcy 56-latek powinien przejść wymagane badania lekarskie, aby móc odzyskać uprawnienia. Nie zrobił tego.
Jak wyjaśnił policjantom, powodem był brak pieniędzy.
Zamiast więc zakończyć jazdę do czasu uregulowania swojej sytuacji, nadal prowadził ciężarówkę. I właśnie podczas jednej z takich podróży został zatrzymany przez drogówkę.
Kierowca ciężarówki bez prawa jazdy. „Nie było mnie stać”
To tłumaczenie trudno pominąć, szczególnie że mówimy o osobie prowadzącej samochód ciężarowy.
Oczywiście nie wiadomo, ile dokładnie zarabiał zatrzymany kierowca. Nie wiadomo też, czy w chwili kontroli wykonywał przewóz w ramach zatrudnienia. Nie można więc przypisywać mu konkretnego wynagrodzenia.
Dane dotyczące zarobków kierowców ciężarówek pokazują jednak, że nie jest to zawód należący do najniżej opłacanych. Według aktualnych danych mediana miesięcznego wynagrodzenia kierowcy samochodu ciężarowego wynosi 7750 zł brutto. Połowa badanych kierowców mieści się w przedziale od 6240 do 10 270 zł brutto.
W przypadku transportu międzynarodowego do wynagrodzenia dochodzą jeszcze między innymi diety, ryczałty i dodatki. Zarobki zależą oczywiście od systemu pracy, rodzaju transportu, firmy i pokonywanych tras.
Nie oznacza to, że każdy kierowca zarabia takie pieniądze. Pokazuje jednak skalę problemu.
Jeżeli prowadzenie ciężarówki jest czyimś zawodem, pojawia się pytanie, czy rzeczywiście nie można było znaleźć pieniędzy na wymagane badania, które pozwoliłyby legalnie wrócić za kierownicę.
Nie chodziło o zwykłe wyrobienie nowego dokumentu
Warto przy tym dokładnie wyjaśnić jedną rzecz.
Nie chodziło po prostu o to, że kierowca zgubił prawo jazdy albo musiał zapłacić za wydanie nowego dokumentu. Po wcześniejszej decyzji administracyjnej musiał spełnić określone wymagania, w tym przejść badania lekarskie, aby móc odzyskać uprawnienia.
Tego nie zrobił.
Zdecydował natomiast, że będzie dalej prowadził ciężarówkę. To właśnie ta decyzja sprawiła, że podczas kontroli w Chomentowie sprawa zakończyła się skierowaniem do sądu.
Nawet 30 tys. zł grzywny i zakaz prowadzenia
Jazda bez wymaganych uprawnień może mieć dla kierowcy poważne konsekwencje. Policja informuje, że w takim przypadku może zostać orzeczona kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna od 1500 do 30 tys. zł.
Do tego może dojść zakaz prowadzenia pojazdów na okres od sześciu miesięcy do trzech lat.
W przypadku kierowcy zawodowego problem może być jeszcze większy.
Jak wskazuje policja, osoba prowadząca zawodowo bez prawa jazdy nie posiada również wymaganych kwalifikacji wstępnych, szkoleń okresowych oraz odpowiednich orzeczeń lekarskich i psychologicznych. To może oznaczać kolejne konsekwencje.
A co z przewoźnikiem?
W tej sprawie jest jeszcze jedno pytanie, ale na razie nie znamy na nie odpowiedzi.
Jeżeli 56-latek wykonywał przewóz dla firmy, warto byłoby wiedzieć, w jaki sposób kierowca bez wymaganych uprawnień znalazł się za kierownicą ciężarówki.
Nie wiemy jednak, czy w chwili kontroli wykonywał transport zawodowy, dlatego nie można dziś przesądzać o odpowiedzialności żadnego przewoźnika.
To jednak kolejny element, który w takich przypadkach warto sprawdzać. W transporcie nie wystarczy przecież tylko mieć kierowcę. Trzeba jeszcze mieć pewność, że może on legalnie prowadzić konkretny pojazd i wykonywać swoją pracę.
Taniej było nie zrobić badań?
Cała historia sprowadza się więc do dość kuriozalnego tłumaczenia.
Kierowca stracił uprawnienia po jeździe pod wpływem alkoholu. Wiedział, że aby wrócić za kierownicę, musi spełnić określone wymagania. Nie zrobił badań, ponieważ – jak powiedział policjantom – nie było go na nie stać.
Zamiast tego przez kolejne miesiące prowadził ciężarówkę bez wymaganych uprawnień.
I teraz może się okazać, że oszczędność na badaniach będzie go kosztowała znacznie więcej. Sprawa trafiła do sądu, a maksymalna grzywna może sięgnąć 30 tys. zł. Do tego może dojść zakaz prowadzenia pojazdów.
Trudno więc nie zadać prostego pytania: czy naprawdę warto było ryzykować utratę pracy, kolejne konsekwencje i ponowny zakaz prowadzenia, zamiast wcześniej uregulować swoje uprawnienia?
Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)










