Ciekawość kierowców i chęć zrobienia zdjęć rozbitej ciężarówki okazała się mocno kosztowna

Ciekawość kierowców i chęć zrobienia zdjęć rozbitej ciężarówki okazała się mocno kosztowna

Choć wydaje się, że „tylko stoją w korku”, wielu kierowców wciąż sięga po telefon, by nagrać lub sfotografować skutki wypadków. To nie tylko nieodpowiedzialne, ale i niebezpieczne – a jak pokazują ostatnie działania policji, również kosztowne. I choć takie mandaty częściej słyszy się w kontekście kontroli prowadzonych na Zachodzie, zwłaszcza w Niemczech czy Holandii, to nie jest to pierwszy przypadek surowych kar również w Polsce.

Na autostradzie A1, w kierunku Łodzi, przed węzłem Rusocin doszło do kolizji z udziałem ciężarówki z naczepą oraz osobowego hyundaia. Jak ustalili policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Pruszczu Gdańskim, 63-letni kierowca zestawu stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w bariery energochłonne, a następnie w samochód prowadzony przez 28-latka. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

Uszkodzony zestaw całkowicie zablokował oba pasy autostrady, a działania służb ratunkowych wymagały m.in. wypompowania paliwa z uszkodzonego zbiornika i użycia holowników. Ze względów bezpieczeństwa odcinek został czasowo zamknięty, a ruch przywracano stopniowo –najpierw pasem awaryjnym, potem prawym pasem, podczas gdy na lewym trwała naprawa barier.

I wtedy zaczęły się problemy… ale nie tylko te wynikające z kolizji.

Policjanci zabezpieczający miejsce zdarzenia zauważyli, że część kierowców – zamiast skupić się na pokonaniu odcinka i zachowaniu ostrożności – nagrywała uszkodzoną ciężarówkę i hyundaia telefonami komórkowymi. Niektórzy zwalniali niemal do zera, tylko po to, by „ustrzelić” dobre ujęcie.

Reakcja funkcjonariuszy była natychmiastowa. Pięciu kierowców otrzymało mandaty po 500 zł oraz po 12 punktów karnych za korzystanie podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku.

Policjanci przypominają, że kierujący jest zobowiązany do pełnej koncentracji na drodze. Korzystanie z telefonu podczas jazdy – niezależnie od tego, czy jedziemy płynnie, czy „turlamy się” w korku – jest wykroczeniem i realnie zwiększa ryzyko doprowadzenia do kolejnych niebezpiecznych sytuacji. Dodatkowo kierowcy zwalniający, by nagrać miejsce zdarzenia, powodują kolejne utrudnienia i mogą przyczynić się do następnych kolizji.

To zdarzenie jest kolejnym przypomnieniem, że ciekawość potrafi być zgubna. A przede wszystkim – że za telefon za kierownicą płaci się dziś dużo więcej niż tylko mandatem.

Źródło: Policja

Sprawdź także