Kierowcy jadący na tzw. „podwójnym gazie” nadal pozostają codziennym zjawiskiem na polskich drogach. Policja oraz inne służby regularnie prowadzą działania mające na celu eliminowanie takich osób z ruchu – od cyklicznych akcji „Trzeźwy poranek”, po wzmożone kontrole w weekendy i podczas świąt. Mimo to statystyki pokazują jasno: osób, które decydują się wsiąść za kierownicę pod wpływem alkoholu, wciąż nie brakuje.
Najczęściej zatrzymywani kierowcy tłumaczą się tzw. „syndromem dnia wczorajszego” – alkoholem spożywanym poprzedniego wieczoru i błędnym przekonaniem, że do rana organizm zdążył już wytrzeźwieć. Zdarzają się jednak przypadki znacznie bardziej alarmujące, gdy ktoś świadomie podejmuje decyzję o prowadzeniu pojazdu będąc kompletnie pijanym. Z takim właśnie przypadkiem mieliśmy do czynienia na autostradzie A1.
Zareagował bez wahania
Do zdarzenia doszło w sobotę, 7 lutego po godzinie 6:00 rano, na autostradzie A1. Kierowca jadący w kierunku Łodzi zwrócił uwagę na ciężarówkę z naczepą, której tor jazdy od początku wzbudzał poważne obawy. Pojazd zjeżdżał naprzemiennie na lewy i prawy pas ruchu, a w pewnym momencie otarł się o barierę energochłonną.
Gdy ciężarówka zatrzymała się w rejonie węzła Kamieńsk, świadek nie zawahał się ani nie odwrócił wzroku. Zamiast biernie obserwować sytuację, podjął zdecydowane i bezpośrednie działania – podbiegł do kierującego, odebrał mu kluczyki i powiadomił Policję, skutecznie uniemożliwiając dalszą jazdę nietrzeźwemu kierowcy.
Ujęcie obywatelskie – zgodnie z prawem
Warto podkreślić, że działanie świadka miało charakter tzw. ujęcia obywatelskiego, o którym mowa w art. 243 Kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z przepisami każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w bezpośrednim pościgu po jego popełnieniu, jeżeli zachodzi obawa jej ucieczki lub nie można ustalić tożsamości, a następnie niezwłocznie przekazać ją Policji.
W tym przypadku reakcja była rozważna, legalna i podyktowana troską o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu. Dzięki niej udało się zapobiec potencjalnej tragedii.
2,5 promila za kierownicą ciężarówki
Na miejsce przybyli funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Kamieńsku, którzy przejęli dalsze czynności. Badanie stanu trzeźwości nie pozostawiło żadnych wątpliwości – kierujący pojazdem ciężarowym miał 2,5 promila alkoholu w organizmie.
Jak ustalili policjanci, za kierownicą siedział 34-letni mężczyzna. Tłumaczył on swoje zachowanie twierdząc, że wypił jedynie „trzy piwa”. Dodatkowo wyszło na jaw, że pojazd, którym się poruszał, nie posiadał aktualnego badania technicznego.
To margines, nie norma
Należy wyraźnie podkreślić, że takie sytuacje należą do rzadkości. Zdecydowana większość kierowców zawodowych nie wyrusza w trasę pod wpływem alkoholu i doskonale zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka wiąże się z prowadzeniem kilkunasto- czy kilkudziesięciotonowego zestawu. Przypadki takie jak ten to margines, który jednak rzutuje na postrzeganie całej branży.
Jednocześnie zdarzenie z A1 pokazuje, że na drogach nie ma społecznego przyzwolenia na jazdę po alkoholu – niezależnie od tego, czy chodzi o samochód osobowy, czy pojazd ciężarowy. Coraz częściej to sami kierowcy reagują na niebezpieczne zachowania innych, nie godząc się na stwarzanie zagrożenia dla życia i zdrowia.
Surowe konsekwencje
34-letni mężczyzna został zatrzymany. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności, zakaz prowadzenia pojazdów oraz wysoka grzywna.
Ten przypadek jest kolejnym dowodem na to, że czujność i odpowiedzialna reakcja innych uczestników ruchu mogą realnie uratować czyjeś życie.
Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)










