Nie ma dnia, by nie pojawiła się informacja o zatrzymaniu kierowców przyłapanych na jeździe „na podwójnym gazie”. Generalnie „wpadają” kierowcy z osobówek, choć, niestety, raz na jakiś czas są również ci prowadzący ciężarówki. Nagłaśniane są zazwyczaj te najbardziej spektakularne przypadki, gdy kierujący w czasie kontroli wydmuchał przeszło 2, a bywa, że i 3 promile. Z tym tylko, że zdecydowanie częściej zdarzają się przypadki, że kierowcy przyłapywani są na jeździe po tzw. użyciu alkoholu, czyli gdy zawartość alkoholu we krwi waha się pomiędzy 0,2 a 0,5 promila. Wówczas takie zdarzenie traktowane jest jako wykroczenie, z tym tylko, że dla kierowcy zwłaszcza zawodowego ma ono bardzo poważne konsekwencje, przy czym najbardziej dotkliwą jest zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat.
I właśnie takie konsekwencje czekają kierującego zestawem, który został zatrzymany przez inspektorów z oddziału w Gnieźnie, na drodze S5. Była to rutynowa kontrola mająca stwierdzić, czy pojazd nie jest przeładowany, ale skończyła się ona tym, że kierowca już dalej nie pojechał.
Podejrzenia inspektorów, co do przekroczenia dopuszczalnych nacisków na osie okazały się być słuszne, bo na osi napędowej było o 1,3 t za dużo. Już wtedy było wiadomo, że bez mandatu i wszczęcia postępowania wobec przewoźnika za brak zezwolenia kat. V się nie obejdzie, ale postanowiono również sprawdzić trzeźwość kierującego. I w tym przypadku można powiedzieć, że funkcjonariusze mieli „nosa”, bo mężczyzna wydmuchał 0,32 promila. W związku z tym został on przekazany do dalszych czynności wezwanym na miejsce policjantom.
Źródło: WITD Poznań










