Funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego na drogach pojawili się prawie 22 lata temu. Trudno powiedzieć ile przez ten czas przeprowadzili kontroli ciężarówek i autobusów, ale można stwierdzić, że byli świadkami przeróżnych sytuacji i obecnie ciężko jest ich zaskoczyć tłumaczeniem, którego wcześniej już nie słyszeli. Choć jak pokazuje przykład z woj. świętokrzyskiego starania czynione są cały czas.
Inspektorzy w miejscowości Klimontów na drodze wojewódzkiej nr 758 zatrzymali ciężarówkę, która przewoziła towar sypki, bez odpowiedniego zabezpieczenia go plandeką. Okazało się, że obowiązku tego nie dopełnił kierujący, który równocześnie był przewoźnikiem. Wiadomo już wówczas było, że bez mandatu się nie obejdzie, ale chyba nikt nie przypuszczał, że w czasie kontroli na jaw wyjdą o wiele poważniejsze nieprawidłowości.
Naczepa nie miała ważnych badań technicznych, a kierowca w bieżącym dniu rejestrował aktywność w postaci odpoczynku. Tłumacząc się, wyznał że, nie potrafi się posługiwać tachografem i że wpisy manualne i logowanie jego karty w tachografie przeprowadza syn. Fakt ten nie był dla niego okolicznością łagodzącą i w efekcie zatrzymano mu prawo jazdy na 3 miesiące oraz wszczęto postępowanie administracyjne zagrożone karą pieniężną w łącznej wysokości 7150 zł.
Źródło: WITD Kielce










