Szkolenia, bezpieczeństwo i nowoczesność

Szkolenia, bezpieczeństwo i nowoczesność

Rozmowa z dr. inż. Krzysztofem Malewiczem, prezesem opolskiej spółki Polskiego Związku Motorowego 

Panie Prezesie, od kilku lat kieruje Pan opolską spółką Polskiego Związku Motorowego. Jak wygląda dziś działalność związku?
– Główna oś naszej działalności to stacje kontroli pojazdów i szeroko pojęte szkolenia: techniczne dla diagnostów samochodowych, a także kierowców w tym szkolenia kierowców zawodowych. Poza tym co roku organizujemy szkolenia – zarówno wewnętrzne dla naszych pracowników, jak i otwarte dla branży. Uważamy, że ciągłe podnoszenie kompetencji jest absolutnie niezbędne, ponieważ technika motoryzacyjna się rozwija, a przepisy prawne ulegają zmianom. Diagnosta wykonujący badania techniczne musi posiadać aktualną wiedzę – to kwestia bezpieczeństwa nie tylko jego pracy ale i uczestników ruchu drogowego.

Kto dokładnie bierze udział w tych szkoleniach?
– Przede wszystkim kierowcy – szczególnie ci, którzy przewożą towary niebezpieczne. Ale nie tylko. Prowadzimy szkolenia dla kierowców wszystkich kategorii praw jazdy od kat. A, B1, B, aż po C, C+E i D,  diagnostów – głównie pracowników naszych stacji kontroli pojazdów Zapraszamy też przedstawicieli urzędów – starostw, miejskich wydziałów komunikacji. To okazja do wymiany doświadczeń i przekazania wzajemnych sugestii dotyczących np. jakości badań technicznych.

Działania mają charakter wyłącznie regionalny?
– Opolska spółka wyspecjalizowała się w szkoleniach, ale podobne działania prowadzone są w innych oddziałach PZM w kraju. Jesteśmy organizacją z wieloletnią tradycją, działającą nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat. Posiadamy własne stacje kontroli pojazdów i duże doświadczenie – to nasz atut.

Wspomniał Pan, że szkolicie również kierowców zawodowych. Co dokładnie oferujecie w tym zakresie?
– Szkolenia dla kierowców zawodowych mają dwa etapy. Pierwszy to nauka jazdy – przygotowujemy kandydatów do uzyskania prawa jazdy pojazdów ciężarowych (solo), jak i z przyczepami i naczepami. Drugi etap to kwalifikacja zawodowa, która pozwala kierowcy przewozić osoby i ładunki, w tym ładunki specjalne i niebezpieczne, jak np. materiały palne, wybuchowe czy promieniotwórcze. Te kursy są zgodne z przepisami ustawy ADR – podzielone na różne klasy tych materiałów.

Czyli w ramach tych szkoleń poruszacie również tematykę ADR…
– Tak, przewóz towarów niebezpiecznych, czyli ADR, to jeden z ważniejszych aspektów. To nie tylko kwestia bezpieczeństwa kierowców czy firm przewozowych, ale też wszystkich uczestników ruchu drogowego. Te pojazdy poruszają się po tych samych drogach, co inni użytkownicy ruchu.

Rynek szkoleń kierowców jest dziś pełen prywatnych firm. Jak radzicie sobie z konkurencją?
– Rynek jest od dawna uwolniony, co posiada swoiste korzyści. Konkurencja to zdrowy element, który wyznacza standardy i podnosi jakość. Nasze kursy nie są najtańsze, ale cieszą się dużym zainteresowaniem. Dlaczego? Bo posiadamy fachowców i odpowiednią infrastrukturę. Tu cena schodzi na dalszy plan – najważniejsza jest jakość.

Jak wygląda zdawalność wśród Waszych kursantów?
– Paradoksalnie – im trudniejsze szkolenie, tym wyższa zdawalność. Kandydaci na kierowców ciężarówek to osoby, które mają już prawo jazdy kategorii B, znają przepisy i mają doświadczenie w ruchu drogowym. W przypadku osób rozpoczynających naukę od zera, np. na kategorię B, zdawalność jest nieco niższa, ale nadal dobra. Posiadamy własny plac manewrowy i pełną infrastrukturę, co pozwala optymalnie przygotować kursantów do egzaminów.

A co z taborem szkoleniowym? Uczycie na nowoczesnym sprzęcie?
– Oczywiście. Nasz tabor musi być zgodny z tym, jaki wykorzystuje ośrodek egzaminowania. To absolutna podstawa skutecznego szkolenia. Co więcej, od stycznia 2026 roku na podstawie uchwalonego już prawa, szkolenie kierowców zawodowych odbywać będzie się na ciągnikach siodłowych z naczepami – my jesteśmy już na to przygotowani.

Dziękujemy za rozmowę.

Sprawdź także