Wakacyjne zakazy dla ciężarówek. List kierowcy: Czy ktoś pomyślał o nas podczas upałów?

Wakacyjne zakazy dla ciężarówek. List kierowcy: Czy ktoś pomyślał o nas podczas upałów?

Mam na imię Kuba i jestem kierowcą ciężarówki od 12 lat. Co roku, kiedy zaczynają się wakacje, wraca temat zakazów jazdy dla ciężarówek powyżej 12 ton. Rozumiem, po co one są. Każdy chce, żeby na drogach było bezpieczniej i żeby ludzie jadący na urlopy mogli spokojniej dojechać do celu. My, kierowcy ciężarówek, też chcemy bezpiecznych dróg.

Ale mam wrażenie, że od lat nikt nie zastanawia się, jak te zakazy wyglądają z naszej strony.

W tym roku zakazy zaczęły obowiązywać 26 czerwca. I akurat już w pierwszy weekend przyszły rekordowe upały. W Polsce padł historyczny rekord temperatury. W Słubicach było 40,5 stopnia, a w Toruniu 40,3. To najwyższe temperatury od czasu rozpoczęcia pomiarów i pobicie rekordu z 1921 roku.

Dla wielu ludzi był to po prostu bardzo gorący weekend. Dla kierowców ciężarówek oznaczało to kilka godzin postoju na parkingach w pełnym słońcu.

Kto nie siedział latem w kabinie ciężarówki, ten nie wie, jak to wygląda. Kabina bardzo szybko robi się jak piekarnik. Nie każdy samochód ma klimatyzację postojową, a nawet jeśli ma, to nie zawsze można z niej korzystać przez kilka godzin. Człowiek ma odpocząć, ale jak odpocząć, kiedy w środku jest taki upał? Nie można jechać, nie ma gdzie uciec przed słońcem, trzeba po prostu czekać.

Najbardziej zastanawia mnie jednak coś innego.

Słyszymy, że przez upały niektóre instytucje, między innymi Inspekcja Transportu Drogowego, skracają czas pracy swoich pracowników. I bardzo dobrze. Zdrowie jest najważniejsze i nikt nie powinien pracować w takich warunkach.

Ale co z nami?

Czy kierowca ciężarówki jest mniej ważny? Czy nasze zdrowie się nie liczy? Przecież my też pracujemy. Też siedzimy w takich temperaturach. Często na parkingach, gdzie od rozgrzanego asfaltu jest jeszcze goręcej niż pokazuje termometr. A kiedy kabina stoi kilka godzin w pełnym słońcu, temperatura w środku jest znacznie wyższa niż na zewnątrz.

Ten list piszę w czwartek, 30 lipca. Właśnie usłyszałem, że na najbliższy weekend znowu zapowiadają kolejną falę ekstremalnych upałów. I znowu wielu kierowców będzie musiało stać po kilka godzin na parkingach, bo obowiązuje zakaz jazdy.

Nie piszę tego po to, żeby zlikwidować wakacyjne zakazy. Rozumiem, że mają poprawić bezpieczeństwo i ułatwić ruch na drogach. Ale może po tylu latach warto się zastanowić, czy nie trzeba czegoś zmienić.

Pogoda się zmienia. Rekordowe upały zdarzają się coraz częściej. Transport też wygląda dziś inaczej niż kilkanaście lat temu. A przepisy zostały praktycznie takie same.

Może warto pomyśleć o jakichś wyjątkach podczas takich upałów? Może zmienić godziny obowiązywania zakazów albo znaleźć inne rozwiązanie, żeby było bezpiecznie dla wszystkich, ale jednocześnie żeby kierowcy nie musieli siedzieć godzinami w rozgrzanych kabinach.

Nie piszę tego tylko za siebie. Rozmawiam z wieloma kierowcami i wiem, że wielu z nich myśli podobnie. Nikt z nas nie chce utrudniać ludziom wyjazdów na wakacje. Chcemy tylko, żeby ktoś w końcu spojrzał też na naszą stronę.

Bo kiedy jedni z powodu upałów mogą krócej pracować, a inni muszą kilka godzin siedzieć w rozgrzanej ciężarówce, to człowiek naprawdę zaczyna się zastanawiać, czy wszyscy jesteśmy traktowani tak samo.

Kuba

Sprawdź także