Nocna jazda drogą krajową nr 11 mogła zakończyć się bardzo groźnym wypadkiem. Około godziny 3.00 kierowca samochodu ciężarowego zauważył przy jezdni konia, który wcześniej spłoszył się i uciekł z posesji. Dzięki jego szybkiej reakcji na miejsce wezwano policję, a zwierzę bezpiecznie wróciło do właścicielki.
Historia zaczęła się wieczorem 26 lipca w powiecie kluczborskim. Podczas głośnego przelotu samolotu koń spłoszył się i uciekł z posesji. Właścicielka rozpoczęła poszukiwania, jednak nie zdołała odnaleźć zwierzęcia. Informacja o zaginionym koniu została przekazana wszystkim patrolom policji.
Kierowca ciężarówki zauważył konia na DK11
Przełom nastąpił około godziny 3.00. Kierowca ciężarówki jadący drogą krajową nr 11 pomiędzy Krzywizną a Sarnowem zauważył stojącego przy drodze konia i natychmiast powiadomił policję.
Na miejsce skierowano patrol, który zastał wyraźnie wystraszone i zdezorientowane zwierzę. Koń początkowo nie pozwalał do siebie podejść, jednak po kilku minutach spokojnych działań policjanci bezpiecznie go schwytali. Chwilę później na miejsce dotarła właścicielka, która odebrała swojego czworonożnego uciekiniera.
Koń na drodze to ogromne zagrożenie dla kierowców
Choć ta historia zakończyła się szczęśliwie, spotkanie z koniem na drodze należy do najbardziej niebezpiecznych sytuacji, z jakimi mogą zetknąć się kierowcy. Dorosły koń waży nawet 600–700 kilogramów i zachowuje się całkowicie nieprzewidywalnie. Może spokojnie stać przy poboczu, by po chwili ruszyć prosto na jezdnię lub gwałtownie zmienić kierunek.
Dla kierowcy ciężarówki oznacza to bardzo mało czasu na reakcję. Zestaw o masie 40 ton nie zatrzyma się w miejscu, a gwałtowne odbicie kierownicą często jest jeszcze bardziej niebezpieczne niż samo hamowanie. Dlatego każdy ciemny kształt widoczny przy drodze, szczególnie nocą i na terenach wiejskich, powinien wzbudzić czujność.
Nie tylko dziki i sarny. Zwierzęta hodowlane również trafiają na drogi
Na e-truckbus.pl opisywaliśmy już podobne zdarzenie, gdy pod koła ciężarówki wtargnęło nie dzikie zwierzę, lecz zwierzę hodowlane. To pokazuje, że zagrożeniem dla kierowców są nie tylko sarny, dziki czy łosie. Równie niebezpieczne mogą być konie, krowy czy inne zwierzęta, które wydostaną się z gospodarstw lub pastwisk.
Więcej o tamtym zdarzeniu przeczytasz tutaj:
Tym razem skończyło się szczęśliwie
Tym razem obyło się bez wypadku i bez uszkodzonych pojazdów. Czujność kierowcy ciężarówki, szybkie zgłoszenie oraz sprawna interwencja policjantów sprawiły, że koń bezpiecznie wrócił do właścicielki.
To kolejny przykład, że na drogach krajowych zagrożeniem nie są wyłącznie inni uczestnicy ruchu. Czasami największym wyzwaniem okazuje się ważący kilkaset kilogramów czworonożny uciekinier, który pojawia się na jezdni zupełnie niespodziewanie.
Źródło: Policja










