Wypadek na DK50 w Drwalewie. Ciężarówka zjechała do rowu, kierowca i pasażer wypadli przez przednią szybę

Wypadek na DK50 w Drwalewie. Ciężarówka zjechała do rowu, kierowca i pasażer wypadli przez przednią szybę

19 marca na drodze krajowej nr 50 w miejscowości Drwalew doszło do bardzo groźnego zdarzenia z udziałem samochodu ciężarowego. Pojazd z nieustalonych przyczyn zjechał z jezdni i wpadł do przydrożnego rowu. To jednak nie sam zjazd okazał się najbardziej dramatyczny w skutkach.

Według informacji służb, w wyniku zdarzenia kierowca oraz pasażer zostali wyrzuceni z kabiny przez przednią szybę. Obaj odnieśli obrażenia, a stan jednego z nich był na tyle poważny, że konieczne było użycie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Okoliczności wypadku są obecnie wyjaśniane przez policję.

Zjazd z drogi, który kończy się najgorzej

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zjazd do rowu to jeden z „łagodniejszych” scenariuszy. W praktyce bywa odwrotnie – szczególnie w przypadku ciężarówek.

Pojazd o dużej masie, który nagle opuszcza jezdnię, traci stabilność. Nierówne podłoże, różnica wysokości między asfaltem a poboczem, a do tego możliwy ładunek – wszystko to powoduje gwałtowne przeciążenia. Kabina może wykonać nagły ruch w dół lub do przodu, a prędkość spada w ułamku sekundy.

Jeśli kierowca nie ma możliwości kontrolowania toru jazdy, taki manewr często kończy się właśnie w rowie – i to przy wciąż znacznej prędkości.

Fizyka nie wybacza – skąd wyrzucenie przez szybę

Najbardziej uderzającym elementem tego zdarzenia jest fakt, że obaj mężczyźni wypadli przez przednią szybę. To sytuacja rzadka, ale jednocześnie bardzo wymowna.

W momencie nagłego wyhamowania ciało człowieka nadal porusza się do przodu z prędkością, jaką miał pojazd przed zdarzeniem. Jeśli ciężarówka jechała około 70–80 km/h, dokładnie z taką prędkością „chce” poruszać się dalej ciało kierowcy i pasażera.

W takich sytuacjach pojawiają się przeciążenia rzędu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu g. To oznacza, że ciało o masie 80 kg działa na elementy wnętrza pojazdu z siłą odpowiadającą nawet ponad tonie. Szyba czołowa nie jest w stanie tego zatrzymać.

Efekt jest jeden – jeśli nic nie powstrzyma ciała, zostaje ono wyrzucone na zewnątrz kabiny.

Pasy bezpieczeństwa – obowiązek, który często przegrywa z rutyną

W kontekście tego wypadku pojawia się oczywiste pytanie: czy kierowca i pasażer mieli zapięte pasy? Nie ma oficjalnej informacji, ale sam mechanizm zdarzenia może sugerować, że nie.

Zgodnie z art. 39 ustawy Prawo o ruchu drogowym, kierujący pojazdem oraz pasażerowie mają obowiązek korzystania z pasów bezpieczeństwa, jeśli pojazd jest w nie wyposażony. Dotyczy to również samochodów ciężarowych.

Kara za brak pasów to 100 zł i 5 punktów karnych dla kierowcy oraz mandat dla pasażera. W praktyce jednak nie o mandat tu chodzi.

Pas bezpieczeństwa jest jedynym elementem, który utrzymuje ciało w fotelu i pozwala „rozłożyć” działające przeciążenia w czasie. Bez niego człowiek w kabinie nie ma żadnych szans w starciu z fizyką.

Dlaczego w ciężarówkach wciąż się ich nie używa?

Mimo obowiązku, temat pasów wśród kierowców zawodowych wciąż wraca. Wpływa na to kilka czynników – od przyzwyczajeń, przez charakter pracy, aż po zwykłą rutynę.

W dystrybucji, gdzie kierowca często wsiada i wysiada, pas bywa traktowany jako zbędny element. Zdarza się też przekonanie, że wysoka kabina daje większe bezpieczeństwo niż w samochodzie osobowym.

Tymczasem dane z badań europejskich pokazują, że poziom korzystania z pasów w ciężarówkach jest wyraźnie niższy niż w autach osobowych. W niektórych analizach nawet kilkadziesiąt procent kierowców nie zapina ich regularnie.

Jedno zdarzenie, które mówi wszystko

Wypadek w Drwalewie pokazuje coś, czego nie oddają żadne statystyki. Nie doszło tu do zderzenia z innym pojazdem ani spektakularnego karambolu. Wystarczył zjazd do rowu, by doszło do sytuacji skrajnej.

Wyrzucenie z kabiny to jeden z najgroźniejszych scenariuszy w wypadkach drogowych. W praktyce oznacza, że organizm przyjmuje pełną energię zdarzenia bez żadnej ochrony.

I właśnie w takich momentach widać wyraźnie, że między „nic się nie stanie” a dramatem często stoi tylko jeden element wyposażenia kabiny.

Źródło: Policja, fot. KP PSP w Grójcu (FB)

Sprawdź także