Wszystko zaczęło się klasycznie, bo na ekspresowej „siódemce” w pobliżu Grójca, patrol ITD zatrzymał do kontroli ciągnik siodłowy z naczepą – wywrotką mając podejrzenia, że zestaw może być przeładowany. I tak w istocie było, bo okazało się, że polski przewoźnik wykonujący niezarobkowy przewóz zboża ze Słowacji do Polski przeładował pojazd o 8,5 t.
Już wówczas było wiadomo, że bez problemów się nie obejdzie. Ale skoro kontrola, to wiadomo, że musi być ona kompleksowa. Zaczęto, jak to zwykle bywa od sprawdzenia czasu pracy kierowcy. I to był kolejny „strzał w dziesiątkę” lub może raczej w „siódemkę”, bo okazało się, że 7 razy kierujący nie zalogował swej karty w tachografie. Ale, że nierejestrowanie aktywności miało miejsce poza bieżącym dziennym czasem prowadzenia pojazdu inspektorzy ITD nie mieli podstaw do administracyjnego zatrzymania prawa jazdy.
Wydawać się więc mogło, że kontrola skończy się na nałożonych mandatach, z tym tylko, że funkcjonariusze sprawdzili również wskazania licznika. Z informacji zwartych w bazie CEPiK wynikało, że ostatni odczyt drogomierza wykonano przy stanie: 1 040 080 km. Tymczasem w trakcie czynności kontrolnych stan licznika przebiegu pojazdu wynosił: 1 026 878 km. Czyli ewidentny przekręt. Przypomnijmy co grozi, za tego typu przestępstwo.
1 stycznia 2020 roku weszły w życie zmiany w kodeksie karnym, które zakładają do 5 lat pozbawienia wolności za zmianę wskazań licznika w samochodzie. W art. 306a czytamy:
„1. Kto zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
2. Tej samej karze podlega, kto zleca innej osobie wykonanie czynu, o którym mowa w ust. l.
3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca czynu określonego w par. 1 lub par. 2, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
Źródło: WITD Radom










