Artur – kierowca ciężarówki startuje w biegach i w triatlonie

Artur – kierowca ciężarówki startuje w biegach i w triatlonie

Mam na imię Artur i zawodowo jeżdżę od 20 lat, w tym ciężarówkami od 10. W miarę normalnie się odżywiałem, a co ma z tym związek i tak wyglądałem. Ale gdy przesiadłem się na „duże” wszystko się diametralnie zmieniło. „Śmieciowe” jedzenie i lenistwo zrobiły swoje, brzuch urósł, kondycja siadła, pojawiła się natomiast zadyszka przy wykonywaniu nawet prostych prac fizycznych, choćby przy załadunku czy rozładunku. Pewnego dnia postanowiłem to zmienić…

Wszystko zaczęło się w pewien sposób „sklejać” i człowiek chciał coraz więcej i więcej. W czasie treningów zwiększały się dystanse i ich intensywność. Nawet jak przyjeżdżałem do domu to starałem się być aktywny.

Potem co tydzień sam dla siebie robiłem takie sprawdziany, by zobaczyć, w jakiej jestem formie, głównie kładąc nacisk na biegi. Widziałem, że idzie mi coraz lepiej, co było dla mnie dodatkową motywacją. Przestałem szukać wymówek typu, że za późno zjechałem na parking czy pogoda nie jest najlepsza i w związku z tym odpuszczam. Po jakimś czasie kupiłem sobie pierwszy zegarek, który liczył kroki i przebiegnięty dystans i wówczas na bieżąco wiedziałem na jakim etapie treningu jestem.

Zanim się oglądnąłem minął rok i zacząłem startować coraz częściej w zawodach i mogę powiedzieć, że bieganie stało się częścią mojego życia. Zacząłem więc w trasy wozić rower, przygotowując się do triatlonu. Ale oczywiście zacząłem od takiego najmniejszego i mimo że nie poszło mi najlepiej, byłem zadowolony z faktu, że w nim wystartowałem. I postanowiłem sobie wówczas, że następnym razem musi być lepiej. Wyznaczyłem sobie określone cele i starałem się robić wszystko, by je osiągnąć. Niemniej i tu stosowałem metodę „małych kroczków” i poprawiałem wyniki o kilkadziesiąt sekund, później o minutę lub dwie.

Wiadomo, że trzeba było też pomyśleć może nie tyle o diecie, co o zdrowym odżywianiu, bo dbanie o formę przypomina składanie puzzli, wszystkie elementy muszą do siebie pasować. Generalnie nie liczę kalorii, ale przed zawodami rzeczywiście zapisuję ile danego dnia zjadłem białka czy węglowodanów. Ważne jednak, by z codziennego menu wykluczyć to co nam szkodzi, czyli sztuczne dodatki do żywności, konserwanty, nadmiar tłuszczu, cukru i soli oraz tzw. kolorowe napoje.

Obecnie nie mogę sobie wyobrazić życia bez sportu i udziału w zawodach. Z końcem ubiegłego roku startowałem w Międzynarodowym Zlocie „Morsów” w Mielnie, w marcu 2024 r. w XII edycji Biegu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w kwietniu w  XIV Grand Prix Stargardu Cztery Pory Roku – Bieg Wiosny, w maju w maratonie w Dębnie, w następnym miesiącu w XVII Międzynarodowym Biegu Ulicznym o Błękitną Wstęgę, potem w triatlonie w Lipianach n a dystansie olimpijskim (1,5 km pływania, 40 km jazdy na rowerze i 10 km biegania), a dosłownie parę dni temu wziąłem udział w 10. Nocnym Maratonie w Szczecinie. Ale nie robię tego, by sięgać po nagrody i puchary. Obecnie biorę udział w  5. edycji akcji #LetnieBieganie2024, której pomysłodawcą jest Łukasz Tłustek, zawodowy kierowca i członek grupy Hard Working Truckers.

Co w tym wszystkim jest najważniejsze? Dążenie do celu i wyzbycie się fałszywego wstydu, bo przecież w tym co robię nie ma nic złego, a wręcz odwrotnie. Kiedyś mój organizm mi za to podziękuję. Mimo że jest coraz więcej kierowców myślących podobnie, mało który z nich decyduje się wyjść z kabiny i zacząć coś robić. Wolą odpocząć z piwkiem w ręku i naśmiewać się z tych, którzy są aktywni. Bynajmniej nie namawiam, by ktoś od razu wsiadł na rower lub zaczął biegać, ale by zaczął się ruszać, a spacer jest, przynajmniej na początku wystarczający. Potem można ćwiczyć ze skakanką lub skorzystać z plenerowych siłowni, które można spotkać na niektórych parkingach.  

Mam nadzieję, że uda nam się spotkać i wspólnie potruchtamy lub porozmawiamy na temat, jak codzienna aktywność jest ważna w naszym zawodzie.

Szerokości

Artur

Sprawdź także