Kradzieże paliwa z zaparkowanych ciężarówek, to bynajmniej nic nowego. Zmieniają się jedynie metody sprawców i ilość spuszczonej ropy. Złodziei nie odstraszają nawet drakońskie kary, bo za kradzież z włamaniem grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności. Na dodatek, jeżeli ktoś robi to w warunkach recydywy, to oznacza, że wymiar kary zasądzony może zostać zwiększony nawet do 15 lat pozbawienia wolności.
I właśnie z takimi konsekwencjami musi się liczyć 69-letni mężczyzna, który kilkakrotnie na terenie powiatu bełchatowskiego pod osłoną nocy, pokonywał zabezpieczenia zbiorników ciężarówek i kradł z nich paliwo. Z tym tylko, że do czasu, bo wpadł w zastawioną przez policjantów zasadzkę.
Mężczyzna podjechał w pobliże jednej z firm transportowych, zaparkował auto kilkadziesiąt metrów dalej i zniknął w zaroślach. W ręce kryminalnych wpadł kiedy wracał z łupem do swojego pojazdu. Miał założoną kominiarkę, a w ręku kanistry ze skradzionym paliwem. Dodatkowo stróże prawa znaleźli przy nim między innymi wężyk gumowy, latarkę i przecinak metalowy.
Złapany na gorącym uczynku trafił do policyjnej celi i usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Odpowie w warunkach recydywy co oznacza, że czeka go surowszy wymiar kary. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.
Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)










