W rejonie miejscowości Pruski w gminie Iłowo-Osada doszło do zdarzenia drogowego z udziałem samochodu ciężarowego marki Volvo, przewożącego trzodę chlewną. Podczas wymijania się z pojazdem osobowym kierowca zjechał na pobocze, na którym zalegał śnieg. Zestaw stracił stabilność, zsunął się do przydrożnego rowu i przewrócił na bok.
Na miejscu pracowały służby ratunkowe, policja oraz przedstawiciele Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej. Przewożone zwierzęta zostały zabezpieczone i przeniesione do innego pojazdu. Mimo to w wyniku zdarzenia padło 12 sztuk trzody chlewnej, które pozostawały pod nadzorem weterynarii do czasu przyjazdu firmy utylizacyjnej.
Z policyjnej notatki wynika jasno: kierowca otrzymał mandat w wysokości 1500 zł oraz 10 punktów karnych. Sprawa formalnie została zamknięta. Tylko że na drodze – szczególnie zimą – nic nie jest tak proste, jak w rubrykach mandatu.
Bo ten manewr nie był próbą „ratowania czasu”, nie był brawurą ani lekceważeniem przepisów. Był próbą uniknięcia zderzenia czołowego w sytuacji, którą zna każdy kierowca zawodowy: wąska jezdnia, osobówka jadąca środkiem, brak realnego pobocza i śnieg, który zamienia każdy zjazd w loterię. Kierowca wybrał rozwiązanie, które w danym momencie wydawało się najmniej groźne. Zapłacił za to wysoką cenę.
I właśnie w tym miejscu warto zestawić to zdarzenie z wczorajszym materiałem na e-truckbus.pl, w którym pokazaliśmy zupełnie inne podejście funkcjonariuszy do problemu. W tekście „Pęknięte tarcze i zdrowy rozsądek inspektorów. Nie każdy patrol byłby tak wyrozumiały” opisaliśmy sytuację, w której inspektorzy ITD zamiast automatycznie karać, wzięli pod uwagę realia, okoliczności i zdrowy rozsądek. Tam przepisy nie zostały oderwane od rzeczywistości.
Tu mamy zupełnie inny obraz. Te same drogi, ta sama zima, podobne dylematy za kierownicą – i zupełnie inne podejście służb. Mandat, punkty, zero miejsca na ocenę sytuacji w szerszym kontekście.
Nie chodzi o to, by kwestionować przepisy czy szukać winnych na siłę. Chodzi o pytanie, które coraz częściej zadają kierowcy zawodowi: czy każda trudna sytuacja na drodze naprawdę musi kończyć się mandatem? Czy funkcjonariusz, oceniając zdarzenie, powinien widzieć wyłącznie paragraf, czy również warunki, w jakich przyszło pracować kierowcy?
Zima po raz kolejny obnaża słabości naszej infrastruktury i systemu. Zaśnieżone pobocza, wąskie drogi i brak realnych alternatyw sprawiają, że kierowcy ciężarówek codziennie podejmują decyzje na granicy ryzyka. Czasem robią wszystko, by było bezpiecznie – a mimo to to oni ponoszą konsekwencje.
Jedni funkcjonariusze potrafią to zrozumieć. Inni – wystawiają mandat. I właśnie o tej różnicy warto dziś mówić najgłośniej.
Źródło: Policja










