Jechał pod osłoną nocy na karcie szefa, przewożąc zbiorniki, na które zwrócili uwagę funkcjonariusze ITD

Jechał pod osłoną nocy na karcie szefa, przewożąc zbiorniki, na które zwrócili uwagę funkcjonariusze ITD

Noc, ciężarówka i dwa betonowe zbiorniki, które już z daleka wyglądały jak klasyczne „zaproszenie do kontroli”. Inspektorzy kujawsko-pomorskiej Inspekcji Transportu Drogowego zatrzymali pojazd na krajowej „91” w okolicach Lubienia Kujawskiego i bardzo szybko okazało się, że problemy kierowcy są znacznie większe niż tylko podejrzenie przeładowania.

Jechał na karcie swojego szefa

Podczas kontroli inspektorzy odkryli, że w tachografie zalogowana jest karta zupełnie innego kierowcy niż tego, który siedział za kierownicą. Analiza danych nie pozostawiła żadnych złudzeń — prowadzący ciężarówkę w trakcie wykonywania przewozu wylogował swoją kartę i zalogował kartę swojego pracodawcy. Innymi słowy, jechał na karcie szefa.

I właśnie tutaj zaczyna się bardzo niewygodny problem dla przewoźnika. W wielu podobnych przypadkach firmy próbują tłumaczyć się, że kierowca działał samowolnie, kombinował za plecami pracodawcy albo użył cudzej karty bez wiedzy przedsiębiorcy. Tyle że tym razem mowa o karcie należącej właśnie do szefa firmy. Trudno więc uwierzyć w scenariusz, według którego przedsiębiorca kompletnie nic o tym nie wiedział.

Nie bez znaczenia jest też pora kontroli. Wszystko wskazuje na to, że kierowca mógł liczyć, iż nocą łatwiej będzie uniknąć patrolu. Kierowcy doskonale wiedzą, że najwięcej kontroli ITD odbywa się jednak w ciągu dnia. Problem polegał jednak na tym, że przewożony ładunek praktycznie sam prosił się o zatrzymanie.

Betonowe zbiorniki to było wręcz zaproszenie do kontroli

W branży transportowej tajemnicą poliszynela jest fakt, że przewóz betonowych zbiorników bardzo często kończy się przekroczeniem dopuszczalnej masy całkowitej. A jeśli ciężarówka już na pierwszy rzut oka wygląda na przeciążoną, funkcjonariusze zazwyczaj nie przejadą obok niej obojętnie. I dokładnie tak było tym razem.

Podejrzenia inspektorów okazały się w pełni uzasadnione. Po skierowaniu ciężarówki na wagę we Włocławku wyszło na jaw, że pojazd ważył 36,15 tony, choć w tym przypadku dopuszczalna masa całkowita wynosiła 26 ton. Oznacza to ponad 10 ton przeładowania. Przekroczone zostały również dopuszczalne naciski praktycznie wszystkich osi. Podwójna oś napędowa wywierała nacisk odpowiadający masie 24,65 t przy normie wynoszącej 19 ton, natomiast przednia oś była przeciążona o kolejne 1,5 tony.

Taka ciężarówka nie mogła dalej jechać. Kierowca musiał rozładować jeden ze zbiorników jeszcze w miejscu kontroli, aby przywrócić parametry pojazdu do wartości zgodnych z przepisami.

Mandat to dopiero początek problemów

Sam kierowca został ukarany mandatem w wysokości 2000 złotych, ale to był dopiero początek problemów. Inspektorzy zatrzymali mu również prawo jazdy na trzy miesiące. Otrzymane pokwitowanie pozwalało jedynie na zjazd do bazy firmy, ponieważ uprawniało do prowadzenia pojazdu wyłącznie przez 24 godziny od momentu zatrzymania dokumentu.

Jeszcze poważniejsze konsekwencje mogą jednak czekać przewoźnika. ITD wszczęła wobec przedsiębiorcy postępowania administracyjne zarówno za przeładowanie pojazdu, jak i za dopuszczenie do używania cudzej karty kierowcy. W praktyce oznacza to wysokie kary finansowe, które mogą sięgnąć co najmniej kilkunastu tysięcy złotych.

Stawką może być nawet utrata licencji

To jednak nadal nie jest najgorszy scenariusz. Tak poważne naruszenia mogą bowiem uruchomić procedurę dotyczącą utraty dobrej reputacji przewoźnika. A jeśli przedsiębiorca straci dobrą reputację, konsekwencje mogą być katastrofalne — łącznie nawet z utratą licencji transportowej.

Źródło: WITD Bydgoszcz

Sprawdź także