Koniec autobusowej prowizorki? Rząd szykuje ogromne zmiany w przewozach i walkę z komunikacyjnym wykluczeniem

Koniec autobusowej prowizorki? Rząd szykuje ogromne zmiany w przewozach i walkę z komunikacyjnym wykluczeniem

11 maja 2026 roku w serwisie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano kolejną wersję projektu ustawy o zmianie ustawy o publicznym transporcie zbiorowym oraz niektórych innych ustaw. Dokument datowany jest na 6 czerwca 2025 roku i przewiduje szereg zmian, które mogą mocno wpłynąć na funkcjonowanie autobusowych przewozów regionalnych i lokalnych.

Nie chodzi już wyłącznie o dopłaty do pojedynczych linii. Projekt zakłada znacznie większą kontrolę państwa nad organizacją przewozów, standardami kursowania autobusów, cyfryzacją rozkładów jazdy, a nawet wiekiem pojazdów wykorzystywanych na liniach objętych publicznym dofinansowaniem.

Minimum trzy pary kursów dziennie

Jedna z najważniejszych zmian dotyczy minimalnych standardów komunikacyjnych. Projekt zakłada, że na liniach objętych publicznym transportem zbiorowym mają funkcjonować co najmniej trzy pary kursów dziennie — rano, po południu i wieczorem. Co ważne, także w soboty oraz dni wolne od pracy.

To może oznaczać koniec sytuacji, w których mieszkańcy mniejszych miejscowości mają autobus o świcie i kolejny dopiero następnego dnia. Rząd po raz pierwszy wprost wpisuje do ustawy również definicję wykluczenia komunikacyjnego.

Marszałek województwa dostanie większą kontrolę nad siatką połączeń

Projekt znacząco wzmacnia rolę marszałków województw. To właśnie oni mają odpowiadać za koordynację przewozów i eliminowanie dublujących się tras.

Jeżeli organizatorzy przewozów nie dojdą do porozumienia w sprawie przebiegu linii, ostateczną decyzję będzie mógł podjąć marszałek województwa. W praktyce oznacza to dużo większy wpływ samorządu wojewódzkiego na lokalne i regionalne połączenia autobusowe.

Audyt kompetencji kierowcy

Koniec autobusów „widmo”? Obowiązkowe GPS-y i geolokalizacja

Jednym z najbardziej konkretnych zapisów projektu jest obowiązek wyposażenia autobusów objętych dopłatami w urządzenia geolokalizacyjne.

Operator będzie musiał przez cały czas trwania kursu zbierać dane o położeniu autobusu i przechowywać je przez minimum rok. Kierowca będzie zobowiązany do korzystania z lokalizatora podczas wykonywania przewozu.

Za brak urządzenia albo brak wymaganych danych przewidziano bardzo wysokie kary — nawet 12 tys. zł.

To wyraźny sygnał, że państwo chce znacznie dokładniej kontrolować przewozy realizowane za publiczne pieniądze.

Starsze autobusy mogą mieć problem

Projekt zakłada także stopniowe ograniczanie wieku autobusów obsługujących linie objęte dopłatami.

Od 2026 roku przewozy mają być realizowane autobusami wyprodukowanymi nie wcześniej niż w 2006 roku. Z kolei od 2036 roku pojazdy wykonujące takie przewozy nie będą mogły mieć więcej niż 15 lat.

Dla części małych przewoźników może to oznaczać konieczność kosztownej wymiany taboru.

Transport „na żądanie” trafia do ustawy

Projekt formalnie wprowadza także możliwość organizowania transportu „na żądanie”. Takie rozwiązania mają być stosowane przede wszystkim tam, gdzie regularne połączenia są ekonomicznie nieuzasadnione.

Nowe przepisy przewidują wykorzystanie tego modelu między innymi dla osób starszych, niepełnosprawnych oraz mieszkańców słabiej zaludnionych terenów.

Zmieni się nawet nazwa funduszu

Projekt przewiduje również zmianę nazwy Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej. Po zmianach ma funkcjonować jako Fundusz przeciwdziałania wykluczeniu komunikacyjnemu.

To pokazuje, że rząd chce coraz mocniej akcentować walkę z transportowym wykluczeniem, a nie tylko samo finansowanie autobusowych połączeń.

Źródło: RCL, fot. poglądowa

Sprawdź także