To nie jest pierwszy taki przypadek i wszystko wskazuje na to, że niestety nie ostatni. Co kilka tygodni media obiega informacja o rowerzyście, który z różnych powodów znalazł się na drodze ekspresowej. Jedni bezrefleksyjnie ufają nawigacji, inni wybierają trasę „na skróty“, jeszcze inni po prostu nie znają przepisów. Efekt jest zawsze ten sam – ogromne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu.
Tym razem do takiej sytuacji doszło na drodze ekspresowej S19 w rejonie węzła Kraśnik Północ.
Rowerem po S19 w kierunku Lublina
Policjanci z Kraśnika otrzymali zgłoszenie o rowerzyście poruszającym się drogą ekspresową S19 w kierunku Lublina. Na miejsce natychmiast skierowano patrol ruchu drogowego.
Funkcjonariusze zastali 43-letniego obywatela Ukrainy jadącego rowerem po trasie, na której ruch takich pojazdów jest bezwzględnie zabroniony. Mężczyzna został przebadany alkomatem – był trzeźwy. Policjanci ukarali go mandatem karnym, po czym dopilnowali, aby opuścił drogę ekspresową i nie kontynuował dalszej jazdy.
Z punktu widzenia kierowcy ciężarówki
Dla wielu osób taka sytuacja może wydawać się jedynie niecodziennym widokiem. Kierowcy zawodowi wiedzą jednak, że to jeden z najbardziej niebezpiecznych scenariuszy, z jakimi można spotkać się na trasie.
Na drogach ekspresowych i autostradach pojazdy poruszają się z dużymi prędkościami, a kierowcy nie spodziewają się zobaczyć rowerzysty na jezdni lub nawet na pasie awaryjnym. W przypadku zestawu ważącego 40 ton droga hamowania jest nieporównywalnie dłuższa niż samochodu osobowego. Nawet błyskawiczna reakcja kierowcy może nie wystarczyć, by uniknąć tragedii.
Co więcej, gwałtowne hamowanie lub nagły manewr omijania stwarzają zagrożenie nie tylko dla samego rowerzysty. To również ryzyko utraty panowania nad pojazdem, zderzenia z innymi ciężarówkami czy samochodami osobowymi jadącymi za zestawem. Jedna nieodpowiedzialna decyzja może więc doprowadzić do karambolu.
Coraz częstszy problem
Nie jest tajemnicą, że podobnych interwencji jest coraz więcej. Kierowcy ciężarówek coraz częściej zgłaszają obecność pieszych i rowerzystów na drogach szybkiego ruchu. W wielu przypadkach okazuje się, że osoby te zaufały wskazaniom nawigacji albo po prostu nie zdawały sobie sprawy, że znalazły się na trasie, na którą nie mają prawa wjechać.
Niestety, dla kierowcy ciężarówki nie ma większego znaczenia, dlaczego ktoś znalazł się na ekspresówce. Liczy się to, że w ułamku sekundy musi podjąć decyzję, od której może zależeć życie wielu osób.
Przepisy nie pozostawiają wątpliwości
Prawo jest w tej kwestii jednoznaczne. Rowerzystom oraz pieszym nie wolno poruszać się po autostradach i drogach ekspresowych. Zakaz ten nie jest przypadkowy – wynika z charakteru takich tras oraz prędkości, z jakimi poruszają się po nich pojazdy.
Policja nie podała wysokości mandatu nałożonego na 43-latka, jednak w podobnych przypadkach kierujący rowerem muszą liczyć się z konsekwencjami finansowymi. Kara jest jednak najmniejszym problemem. Znacznie poważniejsze mogą być skutki chwili nieuwagi lub błędnej decyzji.
Ale czy rowerzyści znają przepisy?
To kolejna sytuacja, po której nasuwa się pytanie, czy wszyscy rowerzyści posiadają wystarczającą wiedzę na temat przepisów ruchu drogowego. Drogi ekspresowe i autostrady są całkowicie wyłączone z ruchu rowerowego i pieszego, a nawet jazda poboczem nie czyni takiej podróży legalną ani bezpieczną.
Każdy kierowca zawodowy wie, że w trasie można spodziewać się niemal wszystkiego – zwierząt, porzuconych przedmiotów, pieszych, a coraz częściej także rowerzystów na drogach szybkiego ruchu. Dlatego mimo obowiązujących przepisów warto zachować maksymalną koncentrację. Bo choć rozsądek podpowiada, że rowerzysty na ekspresówce być nie powinno, rzeczywistość po raz kolejny pokazuje coś zupełnie innego.
Źródło: Policja










